POLITYCZNE DOMINO NA SARDYNII

0
Ilustracja do tekstu/Pixabay

            Na Sardynii odbywają się mistrzostwa świata siatkarzy do lat 21. Chłopcy trenera Daniela Pińskiego, niegdyś świetnego zawodnika i reprezentanta Polski, wygrali mecze z Kubą 3-1, Bahrajnem 3-0 i Bułgarią 3-0. Ale Sardynia znalazła się na ustach opinii publicznej zupełnie nie
z tego powodu. Właśnie w tym południowym regionie Włoch, słynącym z turystyki, ale także silnych wpływów mafii  (choć podobno nie tak silnych, jak na Sycylii), został aresztowany były premier Katalonii Carles Puigdemont. Teraz ma być wydany  Hiszpanii, która ostrzy na gościa zęby – bądź co bądź chciał ją pozbawić dużej części hiszpańskiego terytorium! Nie mówiąc już o tym, że to jeden z najbogatszych regionów tego byłego Królestwa, a obecnej Republiki i jego odejście byłoby niesłychanie dotkliwa strata dla Madrytu.     

Włosi nie byli specjalnie skorzy, aby wydawać Polaków Niemcom w czasie II wojny światowej – bo Polacy nic do Italii nie mieli. Ale ekspremier z Barcelony miał się spotkać na Sardynii z lokalnymi politykami opowiadającymi się za większą autonomią, a z czasem nawet niepodległością tej części Włoch. Stąd władze w Rzymie wcisnęły mu czerwone światło. Katalończyk ukrywał się w Belgii, która -zwłaszcza jej politycy z Flandrii wypowiadający się za coraz większą suwerennością tej flamandzkojęzycznej części Królestwa Belgii – po cichu sprzyja niepodległościowym aspiracjom Katalonii w myśl zasady: „Dziś – Barcelona, jutro – my …”.

Z tych samych powodów, tylko na odwrót, Hiszpania nie uznała nigdy i pewnie długo nie uzna niepodległości Kosowa, traktując tamtejszą jednostronną zmianę granic, pierwszą w powojennej Europie jako bardzo niebezpieczny precedens dla siebie. W myśl zasady: „Dziś Kosowo – jutro być może Katalonia”. Przeciwko niepodległości Kosowa był ś. p. prezydent prof. Lech Kaczyński,
a szybko chciał jego uznania ówczesny premier Donald Tusk. Po latach widzimy, kto miał rację…

W polityce zagranicznej jest tak, że każdy w tyle głowy ma słowa angielskiego poety Johna Donne’a, cytowane we wstępie do znanej książki Ernesta Hemingwaya: „Przeto nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie”. Zatem  to, co dzieje się na Sardynii, w której część lokalnych polityków marzy o oderwaniu się od Rzymu, skutkuje – niczym w dominie – przewróceniem kolejnej kostki. Tym razem była to kostka aresztu dla ekspremiera Katalonii. Odkąd świat stał się globalną wioską, prawie wszystko jest ważne dla prawie wszystkich, obojętnie od szerokości geograficznej.

Ryszard Czarnecki
Poseł do Parlamentu Europejskiego


 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here