40 LAT PO ZAMACHU NA PAPIEŻA – TA RĘKA NIE USCHŁA …

0
Ryszard Czarnecki - poseł do Parlamentu Europejskiego/ fot. Archiwum

      Minęła 40. rocznica zamachu na polskiego papieża. Na placu Świętego Piotra w Rzymie, podczas audiencji generalnej, do Jego Świątobliwości, który poruszał się otwartym „papamobile” strzelił turecki zamachowiec ze skrajnie prawicowej organizacji paramilitarnej „Szarych Wilków”. Szybko okazało się, że Ali Agca był tylko mieczem, a ręka była z socjalistycznej Bułgarii, całkowicie, w 100 procentach, podporządkowanej – zwłaszcza gdy chodzi o służby specjalne – Związkowi Sowieckiemu.

Łacińskie pytanie „qui bono?” postawione przy tej, przecież nie do końca wyjaśnionej sprawie, pozwala jednoznacznie stwierdzić, że było to w interesie Moskwy: papież z Polski, a więc ze strefy wpływów Kremla z jednej strony był sygnałem erozji bloku komunistycznego, a z drugiej do tejże erozji sam zaczął się mocno przyczyniać już w pierwszych trzydziestu miesiącach swojego pontyfikatu. Tyle mniej więcej bowiem czasu minęło od jego wyboru na Stolicę Piotrową 16 października 1978 do zbrodni w samym centrum Wiecznego Miasta 13 maja 1981 roku

Piszę te słowa nie tylko, aby oddać hołd wielkiemu patriocie i wielkiemu księciu Kościoła jakim był kardynał Karol Wojtyła. Piszę także, aby przypominając słowa Cypriana Kamila Norwida: „Przeszłość to dziś, tylko cokolwiek dalej” powiedzieć, że co prawda nie ma już polskiego papieża w Watykanie, nie ma ZSRS, ale jest Polska i Federacja Rosyjska, jest Zachód i Wschód. Ba, metody pozostają te same. Tyle, że już nie Ali Agca, którego natychmiast złapano (zresztą pewnie było to wkalkulowane, bo prawicowy ultras z Turcji miał odwrócić uwagę od Moskwy) – a „nieznani sprawcy”. To waśnie oni stali za zamordowaniem byłego sowieckiego agenta, który przeszedł na „jasną stronę mocy” i poprosił o azyl w Wielkiej Brytanii – Aleksandra Litwinienki. Później okazało się, że owi „nieznani sprawcy” zostawili jednak ślady, które pozwoliły na ich prawdopodobną identyfikację – tropy prowadziły do Moskwy, a nawet do Dumy, czyli Izby Niższej Parlamentu FR, bo jeden z dwóch podejrzanych o zamordowanie Litwinienki został posłem (sic!). Potem była próba zamordowania Skripala i jego córki – też na terytorium Wielkiej Brytanii.

Zresztą za mało miejsca, by wymieniać wszystkie te akcje postsowieckiej, rosyjskiej „niewidzialnej ręki”. Dlatego też przypomnienie zamachu na Papieża – Polaka nie jest z mojej strony li tylko ukłonem w kierunku historii i hołdem dla naszego Wielkiego Rodaka. Jest to opowieść o czymś, co tak naprawdę wcale się nie zakończyło wraz upadkiem ustroju komunistycznego i imperium sowieckiego…

Ryszard Czarnecki
Poseł do Parlamentu Europejskiego


 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here