DNI CHWAŁY POLSKIEJ SIATKÓWKI

0

Ilustracja do tekstu/ pixabay

        „Oto dziś dzień (…) chwały! Oby dniem wskrzeszenia był!”. Ta trawestacja słów „Warszawianki” – trawestacja, bo specjalnie pominąłem „krwi” przed „chwały” – pasuje do kolejnego wielkiego sukcesu polskich sportowców, a ściślej polskich siatkarzy. Oto bowiem 1 maja polski klub wygrał siatkarską Ligę Mistrzów, co jest ewenementem. Polacy bowiem – naród indywidualistów – seryjnie zdobywają trofea w konkurencjach indywidualnych, natomiast znacznie rzadziej w grach zespołowych. Oczywiście możemy wspominać złoty medal olimpijski piłkarzy
z igrzysk w Monachium 1972 i dwa srebrne: w Montrealu (1976) i Barcelonie (1992). Możemy nawiązywać do złotego medalu siatkarzy w Montrealu 1976 i ich czwartego miejsca na IO
w Moskwie, 4 lata później, nie mówiąc już o kolejnych ćwierćfinałach w Pekinie (2008), Londynie (2012) i Rio de Janeiro (2016), albo też odnosić się do brązowego medalu szczypiornistów, czyli piłkarzy ręcznych również w Montrealu 1976, czy ich czwartego miejsca na ostatnich igrzyskach
w Brazylii przed pięciu laty. Skądinąd wyjątkowe to były te kanadyjskie igrzyska sprzed 45 lat, gdy polskie reprezentacje w trzech grach zespołowych zdobyły medale! Siatkarze stanęli na najwyższym podium, piłkarze „oczko” niżej, a piłka ręczna cieszyła się „brązem”.

Płomień Milowice, VIVE Kielce, AZS Częstochowa, ZAKSA …

Na najbliższych letnich IO w Tokio wystartują siatkarze i ewentualnie jeszcze, jak przebrnie kwalifikacje, koszykarska „trójka”, a więc zespół trzyosobowy. Konkurencja ta jest uzupełnieniem „normalnej” koszykówki, choć zdecydowanie mniej od niej popularnym. 

Polskie kluby w przeszłości najważniejsze puchary europejskie zdobywały trzy razy. Dwukrotnie byli to siatkarze i raz piłkarze ręczni. Siatkarze uczynili to najpierw w 1978 roku i był to naszpikowany reprezentantami Polski – mistrzami świata i olimpijskimi – Płomień Milowice (to obecna dzielnica Sosnowca). Po raz drugi, po 43 -letniej przerwie uczyniły to Zakłady Azotowe ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wygrywając pięć dni temu Ligę Mistrzów z włoskim klubem Itas Trentino – i to we Włoszech. Od razu parę zastrzeżeń. Płomień Milowice zwyciężył w Pucharze Europy, nie było wtedy Ligi Mistrzów. Zastrzeżenie drugie: napisałem, że właśnie to klub z Opolszczyzny wygrał LM, ale w oficjalnych międzynarodowych statystykach siatkarskich klub ten będzie funkcjonował pod nieco inną nazwa Zakłady Azotowe Kędzierzyn-Koźle. Jak widać znika tu „ZAKSA”. Wynika to z nowych przepisów wprowadzonych w tym roku przez CEV, czyli Europejską Federację Siatkarską. Ograniczają one liczbę znaków w nazwie zgłoszonej do rozgrywek. Ofiarą tego padła historyczna, mająca długą tradycję nazwa „ZAKSA”. Główny sponsor klubu, czyli Azoty, uznały, zapewne słusznie, że powinny być w nazwie klubu. I tak w polskiej PlusLidze Kędzierzyn-Koźle grał z dwom nazwami „Zakłady Azotowe ZAKSA”, a w Lidze Mistrzów już tylko jako „Zakłady Azotowe”.

Sezon 2021/2022 – czas polskich klubów …

To niesamowity paradoks, że klubowy mistrz Europy, tryumfator Ligi Mistrzów – w Polsce nie zdobył złotego medalu! W rozgrywkach PlusLigi Kędzierzynianie w dwumeczowym finale ulegli Jastrzębskiemu Węglowi (dwa spotkania po 1-3). To przykład niebywałej siły polskiej ligi. Nie przypadkiem do zeszłego sezonu uważana była ona za jedną z trzech najsilniejszych w Europie
i na świecie, obok tych z Włoch i Rosji. Po tym sezonie należy stwierdzić , ze nasza Plus Liga jest już jedną z dwóch najsilniejszych na Starym Kontynencie i globie – obok włoskiej. Polski klub wygrał Ligę Mistrzów, drugi był w pierwszej ósemce (Skra Bełchatów- Włosi mieli 4 zespoły, my dwa, Rosja i Niemcy – po jednym). Trzeciemu polskiemu klubowi Vervie Warszawa Orlen Paliwa zabrakło ledwie 4 małych punkcików, żeby znaleźć się w pierwszej „ósemce”. Wyrzuciłby wówczas
z tej ósemki klub z Włoch – Modenę, a więc rozkład narodowy wyglądałby następująco: z Polski
i Włoch po 3 zespoły, Rosja i Niemcy – po jednym. Ale, „co się odwlecze – to nie uciecze”….

Dodajmy, że czwarty polski uczestnik LM, mistrz kraju i finalista Pucharu Polski – Jastrzębski Węgiel – z żadnym klubem w europejskich rozgrywkach nie przegrał, przegrał natomiast
z COVID-19. Pandemia wyeliminowała go z dwóch turniejów. Cóż, może w sezonie 2021/2022 cztery polskie zespoły znajdą się w najlepszej męskiej „ósemce”?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here