KRAJOBRAZ PO SZCZYCIE: 77 MILIONÓW SZCZEPIONEK SPRZEDANO POZA UE I NIE MA WINNYCH …

0

Ilustracja do tekstu/ Internet

      Jeszcze teraz pozostaję w szoku, dlaczego ograniczono z dwóch dni do raptem jednego szczyt Unii Europejskiej. Jego formułę wcześniej i tak już zmieniono – i słusznie – bo, zamiast fizycznej obecności przywódców państw UE-27 oraz liderów instytucji unijnych wybrano bezpieczną i często używaną formułę „on-line”. Gdyby pozostano przy tradycyjnym spotkaniu
z fizyczną obecnością, zrozumiałbym skrócenie szczytu do minimum, nawet paru godzin. Co jednak stało na przeszkodzie, aby zrealizować całą agendę przy spotkaniu wirtualnym ? Odłożono strategiczną debatę na temat relacji Unia-Rosja, co musi dziwić, bo będzie to odbierane przez Moskwę, obojętne czy słusznie czy niesłusznie, jako albo dowód słabości UE czy jej złej organizacji albo, co może jeszcze gorsze, egzemplifikacje braku jedności.

Szczepionkowa niemoc UE – ciąg dalszy…

Jednak z punktu widzenia 500 milionów obywateli państw członkowskich UE kluczowa była nie tyle geopolityka, co sprawa walki z pandemią COVID-19, szczepionek i tzw. „paszportu szczepionkowego”. Tymczasem unijny szczyt zagrał na nosie tym, którzy liczyli, że liderzy Unii oraz przywódcy krajów członkowskich wspólnie znajdą wyjście z tego swoistego pata, czy też impasu. Nie przyjęto żadnej strategii , bo…nie było na to czasu! Żadnej strategii, która miałaby przełamać unijną niemoc i politykę „widzi-mi-się” koncernów farmaceutycznych, które nie dostarczają w umówionych ilościach szczepionek państwom Unii Europejskiej. Co gorsza, akurat
w tej sprawie kraje UE pokłóciły się – i to ostro. Poszło o dystrybucję 10 milionów dawek szczepionki Pfizer BioNTech. Okazało się, że część krajów członkowskich UE zrezygnowała z niej, bo wybrała sześć razy tańszą Astrę Zenekę. Większy udział w zasobie szczepionkowym chciała mieć Austria, która od dłuższego czasu pokazuje – teraz w kwestii szczepionek, wcześniej
w kwestii polityki migracyjnej – swoisty eurorealizm, a nie euroentuzjazm. Pewnie dlatego najmłodszy premier w Europie – kanclerz Sebastian Kurz wygrał po raz kolejny wybory w swojej ojczyźnie. I pewnie właśnie z troski o poparcie własnych obywateli austriacki kanclerz zagroził wetem wobec konkluzji szczytu UE. A to rozpaliło emocje liderów innych państw. Także dlatego, że Wiedeń jest powyżej unijnej średniej, gdy chodzi o szczepienia. Impas w tej sprawie był praktycznie nie do przełamania – w związku z tym zadecydowano, że w tej fundamentalnej dla Unii i obywateli jej krajów członkowskich sprawie rozstrzygać będą nie prezydenci, premierzy, czy dwoje kanclerzy – ale … ambasadorowie państw UE-27, akredytowani przy Unii w Brukseli.

Nici z „zielonego paszportu”

Wbrew hucznym zapowiedziom o „paszporcie szczepionkowym” liderzy tylko ogólnie odnieśli się do idei owych „zielonych przepustek” czy też „zielonych cyfrowych certyfikatów”. Próbą zatuszowaniu niesmaku z wynikającego z tego braku decyzyjności była poniedziałkowa wypowiedź francuskiego komisarza Thierry’ego Bretona, który zapewniał, że ów „paszport szczepionkowy” będzie na pewno od czerwca… Może i będzie, tyle że unijny szczyt nie zrobił ani kroczku, aby się ku temu przybliżyć. A jest o czym dyskutować, skoro widać istotne różnice wśród państw członkowskich odnośnie kształtu tego dokumentu. Jedni, jak Francja i Belgia chcą, aby „paszporty” takie wydawać tylko tym osobom, które zaszczepiły się szczepionkami aprobowanymi przez EMA czyli Europejską Agencję Leków. Nie ma na tej liście chociażby, póki co, szczepionek chińskiej
i rosyjskiej. Z kolei choćby Węgrzy podnosząc totalną nieporadność i niedecyzyjność UE, pokazują, że skoro fizycznie nie ma szczepionek aprobowanych przez Unię i jej agencje EMA, to trzeba – aby ratować życie i zdrowie obywateli – szczepić czym się da. Stąd Węgrzy pewnie wpiszą do owego „paszportu szczepionkowego” także „pana Kovacsa” z Budapesztu, który zaszczepił się lub zaszczepi szczepionką z ChRL. Tyle że tysiące owych metaforycznych Kovacsów mogą nie wpuścić na swoje terytorium władze w Paryżu i Brukseli (Królestwa Belgii, a nie UE). To z kolei wysadzi w powietrze całą ideę „paszportu szczepionkowego”, który miał umożliwić jego posiadaczom swobodne przemieszczanie się po całej UE. Jak widać wątpliwości jest sporo…Poszczególne kraje walczą o swoje, jest ostra rywalizacja koncernów farmaceutycznych, nie tylko po obu stronach Atlantyku, ale także tych z Rosji (zapraszanych przez Niemcy do produkcji na terenie UE) i Chin.

W czasie szczytu UE przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oficjalnie poinformowała, że poza Unię wyeksportowano niemal połowę (sic!) szczepionek wyprodukowanych na terenie UE! Konkretnie: 77 milionów szczepionek zamiast posłużyć obywatelom krajów UE, zostało sprzedanych, aby uodparniać innych. Do UE-27 trafiło 88 milionów szczepionek wyprodukowanych na jej terenie. Firmy farmaceutyczne dostarczyły 21 milionów szczepionek do Wielkiej Brytanii – Zjednoczone Królestwo miało własnych zasobów raptem połowę tego. Czy Unię stać, aby w sytuacji deficytu szczepionkowego fundować 2/3 zasobu szczepionkowego byłemu już członkowi UE?

Remedium na te problemy szczyt unijny dostrzegł w zaostrzeniu kontroli eksportu i to od następnego dnia po jego zakończeniu, czyli od 26 marca. Przy okazji Holandia zapowiedziała możliwość wstrzymania eksportu szczepionek Astra Zeneka. Blokowanie eksportu to unijny kij, natomiast unijną marchewką, raczej mizerną, jest „pogłębianie współpracy z wiarygodnymi firmami farmaceutycznymi, które wywiązują się ze zobowiązań”.

Polskim wkładem w debatę na szczycie UE była dość ostra propozycja premiera Mateusza Morawieckiego, który zaproponował… przejmowanie własności intelektualnej koncernów farmaceutycznych, które eksportują szczepionkę poza obszar UE bez zgody Brukseli.

Czas na Bidena – ale nie na debatę z nim – i brak czasu na Rosję

Nie było czasu na przyjęcie unijnej taktyki i strategii wobec Rosji, ale był czas na wirtualną obecność nowego prezydenta USA Josepha R. Bidena. 46.prezydent USA w dziejach przedstawił cztery płaszczyzny współpracy z UE-27.
Oto one: 1. Walka z pandemią. 2. Walka ze zmianami klimatycznymi, 3. Odnowa gospodarki po pandemii poprzez tworzenie miejsc pracy oraz innowacyjność, 4. Prawa człowieka i ochrona wartości. Nie było praktycznie dyskusji z Bidenem – w związku z tym nie podniesiono żadnych kwestii potencjalnie spornych, typu Rosja oraz Chiny.

Obecność nowego lokatora Białego Domu on-line jest zapowiadaną przeze mnie zmianą nastawienia USA wobec UE po odejściu prezydenta Trumpa. Przewidywałem to kilkakrotnie.

Biden nie zdążył zresztą wyartykułować kluczowej kwestii, bo wirtualna formuła szczytu temu nie sprzyjała, ale rządzący Demokraci wpisując się w formułę Donalda J. Trumpa, Chin jako „strategicznego konkurenta” Stanów Zjednoczonych, chcą wypełnić ją nową treścią poprzez wspólną grę z Europą w kontrze do Pekinu.

Szczyt pokazał po raz kolejny unijny brak decyzyjności w kluczowych dla UE sprawach, jak pandemia i szczepienia oraz stosunki z Rosją. Co gorsza, nawet przy woli zmian, nie za bardzo widać pomysłu, w jaki sposób Unia i jej władze miałyby to zrobić.

Ryszard Czarnecki
Poseł do Parlamentu Europejskiego


 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here