BAŁKANY: OFENSYWA ROSJI

0

Ryszard Czarnecki/Archiwum

      Był kiedyś taki serial „Daleko od szosy”. Pomyślałem o nim, w kontekście sytuacji … na Bałkanach. Świat, Europa, także my, w Polsce, interesujemy się bardziej tym, co dzieje się na Bliskim Wschodzie, a nawet na Morzu Południowochińskim, w Iranie, ale też wojną Australii
z Facebookiem. Tymczasem po cichu Rosja odbudowuje swoje wpływy na terenie post-Jugosławii. Nie jest żadną tajemnicą, że rosyjskie służby usiłowały werbować do współpracy ukraińskich żołnierzy stacjonujących – zresztą tak, jak Polacy – w Kosowie. Nie przypadkiem największa ambasada USA w regionie z gigantycznym personelem (nie chodzi bynajmniej o sekretarki…)
i z dużą ilością aparatury nasłuchowej na cały region, ale też największy i najbardziej nowoczesny amerykański szpital, powstały właśnie w tym kraju. Waszyngton uznał, że musi przejść do kontrofensywy. Tymczasem Rosja nie przestaje poszerzać strefy wpływów. W grudniu 2020 wybory w Czarnogórze wygrała prorosyjska opozycja: w 81 mandatowym parlamencie ma przewagę raptem… 1 mandatu (niczym opozycja w polskim Senacie). Koalicja rządząca, składająca się z się z 15 bardzo różnych partii już doprowadziła do faktycznego spowolnienia rozmów stowarzyszeniowych z Unią Europejską. Warto przypomnieć, że władze UE przewidywały, że to właśnie Montenegro wejdzie do UE z Bałkanów jako pierwsze z grupy państw, w której poza Podgoricą znajduje się jeszcze Belgrad, Skopje i Tirana. Drugi scenariusz przewidywał akces Czarnogóry razem z Serbią i Macedonią (obecnie: Północną). Teraz droga Czarnogóry na pewno się wydłuży. Dodajmy wzrost nastrojów proserbskich w Czarnogórze, która przecież do niedawna stanowiła z Serbią wspólne państwo najpierw w ramach Jugosławii, a potem „Serbii i Czarnogóry”. To oznaczać może powrót idei „Wielkiej Serbii”. Nie powinniśmy pouczać naszych braci – Słowian
(z Południa), w jakich strukturach państwowych mają żyć, ale na pewno tą właśnie „wielkoserbską” kartą będzie grać Rosja. Co więcej, może to być dla Brukseli pretekst do znaczącego opóźnienia negocjacji akcesyjnych z i Belgradem i Podgoricą .

Nie mówimy tu o jakiejś abstrakcyjnej perspektywie rozszerzeń, bo UE oficjalnie zapowiadała potencjalny akces Czarnogóry oraz Serbii i ewentualnie Macedonii Północnej pod koniec tej dekady. Miała to być więc perspektywa raptem siedmiu, ośmiu, dziewięciu lat – od teraz.

Stara prawda: im Rosja słabsza ekonomicznie, im większe ma problemy wewnętrzne, im większa walka toczy się tam w obozie władzy – tym bardziej będzie aktywna w polityce międzynarodowej. Niedawno chciała dokonać zamachu stanu właśnie w Czarnogórze. Ostatecznie zwolennicy sojuszu z nią osiągnęli to samo dzięki wyborczym kartkom. Warto, aby polskie elity interesowały się sytuacją na Bałkanach: „Nie pytajcie komu bije ten dzwon, bije on Tobie”…

Czemu dyplomaci z Węgier doradzają rządowi w Podgoricy? A nie czynią tego Polacy? Warto przejść do polskiej ofensywy w tym regionie.

Ryszard Czarnecki
Poseł do Parlamentu Europejskiego


 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here