NOWY ROK W BRUKSELI: OD TRUMPA DO (BRAKU) SZCZEPIONKI

0

Ryszard Czarnecki/Archiwum

     Pierwsze tegoroczne posiedzenie Parlamentu Europejskiego – gdy czytają Państwo te słowa – jeszcze trwa. Odbywa się oczywiście w Brukseli, bo od blisko roku w związku z zarazą sesji plenarnych w Strasburgu nie ma i nie wiadomo, kiedy wrócą do kalendarza.

Sesja odbywa się w sytuacji pewnego chaosu związanego z restrykcjami wprowadzonymi przez władze belgijskie, skądinąd zaostrzonymi w sobotę 16 stycznia i regulacjami samego europarlamentu, które do belgijskich przepisów mają się jak pięść do nosa. W skrócie: przepisy Królestwa Belgii wobec osób przyjeżdzających służbowo na terytorium tego kraju, w tym europosłów, są coraz surowsze, a ponieważ władze PE nie zgłosiły władzom federalnym w Brukseli europarlamentu jako organizacji międzynarodowej europarlamentu – jakby jedna Bruksela nie wiedziała o drugiej Brukseli – to dla służb belgijskich przyjazd europosła, obojętnie z jakiego kraju, nie jest podróżą służbową, tylko … przyjazdem prywatnym. Chaos jest w tym obszarze coraz większy.

Nieprawidłowości w wydatkach UE

Mimo tego zewnętrznego, belgijskiego chaosu, PE funkcjonuje i obraduje dziś już czwarty dzień
z rzędu. Tematem debaty był między innymi „Europejski nakaz aresztowania i procedury wydawania osób między państwami członkowskimi”. Słuchałem tej debaty, przygotowując się do wystąpienia w imieniu Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w innym punkcie i długo nie zapomnę przemówienia jednego z zachodnioeuropejskich socjalistów, który wykorzystał unijne regulacje związane z aresztowaniem przestępców do zasugerowania, że właśnie taki nakaz powinien otrzymać, nie mniej nie więcej, tylko … prezydent Donald Trump. Socjalista ów zarzucił mu – skąd my znamy te zarzuty? – łamanie konstytucji. Oczywiście amerykańskiej.

Ponadto była prezentacja corocznego raportu Europejskiego Trybunału Obrachunkowego, czyli unijnego NIK-u. Jego przewodniczącym jest były europoseł z Niemiec, Klaus-Heiner Lehne. Jakoś to nie budzi zarzutu wobec ETO, że to „upolitycznia” tę unijną instytucję. Niegdyś polityk SPD, później członek ETO, teraz jego przewodniczący nie powoduje medialnej wrzawy, tak jak fakt, że szereg sędziów Trybunału Obrachunkowego z siedzibą w Luksemburgu to byli politycy, posłowie, ministrowie i europosłowie. Nie jest to unijnym bólem głowy, choć od lat jest nim nasz Trybunał Konstytucyjny, w którym też są posłowie, tak, jak bywało to szereg razy wcześniej w czasach III RP.

Podobnie jak nie budzi żadnych zastrzeżeń fakt, że – o czym bez krępowania donosi austriacka prasa – Trybunał Konstytucyjny w Wiedniu jest od dawna łupem głównych partii politycznych tego kraju.

Wracając do samego raportu ETO, to wskazał on, że unijne płatności obarczone były zbyt wieloma błędami, głównie w kategorii „wydatki wysokiego ryzyka”. Konkretnie: wydatki obarczone wysokim ryzykiem w roku 2019 stanowiły ponad połowę, bo 53% wydatków objętych kontrolą – co zresztą podkreśliłem w swoim wystąpieniu. Charakterystyczne, że z roku na rok następuje wzrost poziomu nieprawidłowości w wydatkach UE. Nie są to rewolucyjne zmiany, ale poziom owych nieprawidłowości w 2018 był procentowo większy niż w 2017, a w 2019 z kolei większy niż w 2018 troku. Tymczasem, w związku z funduszami przeznaczonymi na walkę z COVID-19
i ratowaniem gospodarki, budżety i wydatki UE w najbliższych latach będą niemal podwojone. A to z kolei oznacza, że konieczne jest bardziej efektywne niż dotąd zarzadzanie unijnymi funduszami.

Omówiliśmy także efekty polityczne Europejskiego Roku Dziedzictwa Kulturowego, ale także ustanowienie – rozporządzeniem PE i Rady Europejskiej – Instrumentu Wsparcia Technicznego.

Debata o szczepionce czy … braku szczepionki?

Oczywiście nie mogło zabraknąć tematów ściśle związanych z walką z COVID-19. Jednego dnia miała miejsce debata o „Globalnej strategii UE w zakresie szczepień”, a kolejnego w sprawie „Kryzysu społecznego i kryzysu zatrudnienia podczas pandemii COVID-19 i odpowiedzi UE
w planie odbudowy i Wieloletnich Ramach Finansowych UE” (pisownia oryginalna!). Była też mowa o TEN-T czyli Transeuropejskiej Sieci Transportowej.

Nie obyło się również bez debaty o „Sytuacji humanitarnej uchodźców i imigrantów na zewnętrznych granicach UE”. Szkoda, że dla równowagi nie było dyskusji o zagrożeniach wynikających dla krajów członkowskich UE i kultury europejskiej z napływu niekontrolowanej, często nielegalnej wielusettysięcznej imigracji spoza Europy na Stary Kontynent, głównie muzułmanów.

Omawialiśmy również relacje UE-Azja, a także najnowsze wydarzenia w parlamencie Wenezueli. Była też debata o prawach człowieka i demokracji na świecie w 2019 roku oraz polityce UE w tym zakresie. Jakoś nie wybrzmiało szczególnie mocno, że dbająca o demokrację wszędzie na świecie Unia czasem, a nawet często, ma problemy z demokracją w instytucjach unijnych oraz niektórych krajach członkowskich – zwłaszcza tych, które starają się być nauczycielami demokracji dla innych….

Dyskusja o Trumpie, czyli „2 minuty nienawiści” i ideologiczna pogadanka o płci

Szczególnie istotna w wymiarze politycznym była debata o „Zaprzysiężeniu nowego prezydenta USA i obecnej sytuacji politycznej”. Stanowiła ona świetny pretekst czy powód, aby lewica, liberałowie, Zieloni, komuniści, ale także część centroprawicy z krajów europejskich sceptycznych wobec USA, urządziły sobie z prezydenta Trumpa tarczę strzelniczą. Prawdę mówiąc szkoda mi czasu na streszczanie tych, mówiąc Orwellem, „dwóch minut nienawiści”(choć czasowo było to więcej).

Władze Portugali przedstawiły program działania swojej półrocznej prezydencji rozpoczętej 1 stycznia tego roku i mającej potrwać do końca czerwca – po Portugalii będzie Słowenia.

Parlament Europejski pochylił się też z troską nad „Powszechnym dostępem do godnych
i przystępnych cenowo mieszkań”… Omówiliśmy też unijny wykaz rajów podatkowych i zmiany
w tymże.

Hiszpański socjalista Alex Agius Saliba przedstawił sprawozdanie w sprawie „Prawa do bycia offline”. Zdaje się, że pokusa w tym zakresie jest coraz większa…

Nowe struktury UE wymagają oczywiście biurokracji i nowych nominacji do władz. Takim podmiotem jest również Prokuratura Europejska, będąca dla mnie przykładem stopniowego zabierania kompetencji państwom narodowym w dziedzinie wymiaru sprawiedliwości. Tyle, że Rada Europejska wskazując swoich nominatów do „europrokuratury” miała, zdaniem części eurodeputowanych, nie zadbać o przejrzystość tychże nominacji.

Mówiliśmy też o łagodzeniu skutków trzęsienia ziemi w Chorwacji, co akurat jest realnym przejawem – odmienianej przez każdy przypadek aż do znudzenia – europejskiej solidarności.

Jednakże europarlament nie byłby sobą, gdyby nie było tzw. debaty łącznej nad trzema, pokrewnymi ideologicznie, sprawozdaniami. Pozwolę sobie wymienić ich tytuły, specjalnie nawet nie komentując – bo co tu komentować? Oto one: 1. „Perspektywa płci w okresie kryzysu związanego z COVID-19 oraz w okresie pokryzysowym”, 2. „Europejska strategia na rzecz równouprawnienia płci”, 3) „Zniwelowanie przepaści cyfrowej między kobietami i mężczyznami: kobiety w sektorze cyfrowym”…

Ryszard Czarnecki
Poseł do Parlamentu Europejskiego


 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here