“WIOSNA LUDÓW” I SCENARIUSZE POLITYCZNE PO WYBORACH EUROPEJSKICH

0

  ILUSTRACJA DO TEKSTU/ INTERNET

   Z punktu widzenia europejskiej polityki od „Wiosny” Roberta Biedronia zdecydowanie ważniejsza jest „Wiosna Ludów”. Rzeczywiście, wyniki wyborów w kolejnych krajach i to zarówno „starej Unii” ,jak i „nowej Unii” wskazują, że coraz więcej narodów na Starym Kontynencie ma dosyć unijnego establishmentu i chce uważniej patrzeć na ręce unijnym instytucjom. Wyborcy
w Polsce, którzy jako jedyni w Unii Europejskiej nie wpuścili lewicy do parlamentu (sic!). Wyborcy z Węgier spowodowali, że trzy razy pod rząd tryumfował eurorealistyczny FIDESZ. Wyborcy
w Czechach zdecydowali, że  eurorealiści od premiera Andreja Babisza (choć formalnie członkowie międzynarodówki liberałów) odsunęli od władzy znacznie bardziej euroentuzjastycznych socjalistów. Wyborcy we Włoszech, gdzie ster rządów przejęły dwie partie stricte eurosceptyczne. Wyborcy na Słowenii, gdzie wygrała eurorealistyczna prawica, choć nie na tyle, aby stworzyć rząd.  Wyborcy w Holandii, którzy przesądzili o zwycięstwie liberałów – euroentuzjastyczny wilk nagle w kampanii przebrał się w owczą skórę eurorealizmu, aby nie dać się zdystansować antyunijnej i antyimigracyjnej partii Gerta Wildersa. Henryk IV Burbon rzekł, że „Paryż wart jest mszy”, a holenderski premier Mark Rutte uznał, że ponowne zdobycie Hagi – do wyborów przystępował jako urzędujący szef rządu– warte jest zagrania na dwóch fortepianach: eurorealistycznym (by nie powiedzieć więcej) oraz na drugim – bardzo sceptycznym wobec imigrantów.

Europejskie elity i zimny prysznic eurorealizmu

Ten sam manewr  zastosował później w Austrii najmłodszy szef MSZ w Europie Christian Kurtz 
i dzięki temu stał się najmłodszym premierem na Starym Kontynencie. Jego Austriacka Partia Ludowa, bądź co bądź członek chadeckiej międzynarodówki, raptownie zaczęła bębnić w tarabany antyemigracyjne i eurorealistyczne. Skutecznie. Ba, austriaccy wyborcy (szczególnie ci młodsi) mocno poparli Wolnościową Partię Austrii Heinza-Christiana Strache, który pojechał na jeszcze bardziej euronegatywistycznym koniku – o jego usprawiedliwianiu trzeciej Rzeszy i naprawdę ostrej jeździe antyimigracyjnej nie wspomnę. Jeżeli ktoś by pomyślał, że tym samym spalił się
w oczach establishmentu i zamknął sobie drogę na salony – to się bardzo myli. Wolnościowcy Strachego zostali bowiem zaproszeni do rządu Kurza. I jakoś austriackiej chadecji i 31-letniemu wówczas jej liderowi nie spadł włos z głowy, nikt z tego powodu nie zrobił debaty w Parlamencie Europejskim, nikt medialnie z tego tytułu nie wieszał psów i fałszywie nie rozdzierał szat.

We Francji co prawda wygrał liberał Macron, który wcześniej chodził w garniturze czerwonej burżuazji, ale eurosceptycy od Marine Le Pen osiągnęli najlepszy wynik w historii. Teraz są na pierwszym lub drugim miejscu w sondażach przed wyborami europejskimi, choć ich sondażowe poparcie osłabił nieco – paradoksalnie lub nie – ruch „żółtych kamizelek”.

Wreszcie Hiszpania, w której prawicowa, chrześcijańska, antyaborcyjna, antyemigracyjna partia VOX Santiago Abascala najpierw z przytupem weszła do parlamentu regionalnego Andaluzji,
a teraz idzie po co najmniej sześć mandatów w europarlamencie (na całe Królestwo Hiszpanii do tej pory przypadały 54 mandaty, a po Brexicie ma być ich 59).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here