stat4u
WYBORY UZUPEŁNIAJĄCE DO RADY NAJWYŻSZEJ - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią

WYBORY UZUPEŁNIAJĄCE DO RADY NAJWYŻSZEJ

Aktualności » WYBORY UZUPEŁNIAJĄCE DO RADY NAJWYŻSZEJ

Data:25.07.2016 (ost. aktualizacja 25.07.2016 11:51)
  • Specnaz przed lokalem wyborczym/arch. J. Sanockiego
    Specnaz przed lokalem wyborczym/arch. J. Sanockiego

W niedzielę 17 lipca, w kilku okręgach na Ukrainie odbywały się wybory uzupełniające do Rady Najwyższej. Zostałem zaproszony przez Fundację „Institut for Better Governance” jako międzynarodowy obserwator przebiegu głosowania w okręgu 27 – w Dniepropietrowsku.

Oprócz mnie w grupie obserwatorów znalazł się były poseł Piotr Chmielowski i Czesław Przystawa – działacz Ruchu na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych.

 

Metropolia nad Dnieprem

W sobotę rankiem wylecieliśmy – przez Wiedeń – do Dniepropietrowska, gdzie dotarliśmy popołudniem.  Dnipro – bo taką nazwę od tego roku nosi dawny Dniepropietrowsk – liczy ponad milion mieszkańców i jest trzecim miastem Ukrainy – po Kijowie i Charkowie. Miasto jest czyste, rozległe i – bardzo ładne. Nawet drogi są stosunkowo dobre, szerokie i zaprojektowane z rozmachem. Sporo nowych, okazałych budynków, a sama rzeka Dniepr – robi wrażenie. Pomyśleć,  że przed rozbiorami była to graniczna rzeka Rzeczpospolitej!

Kiedy w sobotę wieczorem, mając jeszcze chwilę oddechu przed wyborczą niedzielą – włóczyliśmy się nadbrzeżnym bulwarem nad Dnieprem, z radością odnotowaliśmy, że nasz wieszcz – Juliusz Słowacki ma w mieście ulicę własnego imienia i że jest to ulica okazała.

W ogóle nas Polaków przyjmowano wszędzie bardzo życzliwie. Na ulicach, w sklepach i restauracjach słyszy się przede wszystkim język rosyjski, którym jak się wydaje posługuje się większość mieszkańców.

Nowe władze Ukrainy – w ramach dekomunizacji zmieniają nazwy ulic – znika ulica Lenina, Karola Marksa – ale to nie spotyka się z jakimś entuzjazmem mieszkańców. Sasza – portier hotelu, w którym mieszkamy – nie jest z tego szczególnie zadowolony. Wolałby, żeby zamiast tych gestów lepiej działała policja i żeby jego żona zarabiała więcej niż 100 dolarów miesięcznie. Te 100 USD, czyli ok. 2500 hrywien, zdaje się być najczęściej osiąganym wynagrodzeniem mieszkańców Dniepro i Ukrainy.

Z drugiej jednak strony na ulicach nie widać biedy, kobiety dobrze ubrane, co przy tradycyjnej urodzie Ukrainek, daje pozytywny obraz miasta. Restauracje pełne ludzi, wieczorem na deptaku panuje tłok. Wbrew naszym stereotypom - nie widać nigdzie pijanych, wszystko jest na porządnym europejskim poziomie.

Nasi gospodarze – na czele z Nadią Borodij – szefową fundacji – przyjęli nas bardzo gościnnie. Spędzimy z nimi prawie trzy dni, a zwłaszcza gorącą, wyborczą niedzielę i muszę stwierdzić, że byli znakomicie zorganizowani, bardzo ofiarni i dobrze przygotowani do zajęć. Monitorowali sytuację przed wszystkimi punktami wyborczymi reagując na bieżąco na każdy sygnał. Na bieżąco też kontaktowali się z mediami – kilkoma stacjami telewizyjnymi i prasą. No i utrzymywali stały kontakt z organizacjami społecznymi, które nadzorowały wybory z własnej inicjatywy.