stat4u
WOLNE MINISTERSTWA ! - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią

WOLNE MINISTERSTWA !

Aktualności » WOLNE MINISTERSTWA !

Data:19.03.2017 (ost. aktualizacja 19.03.2017 14:14)
  • Poseł Janusz Sanocki/Archiwum
    Poseł Janusz Sanocki/Archiwum

Zdawało mi się dotąd, że „wolne” to mogą być związki, media, wybory, obywatele korzystający ze swoich praw, ale nie urzędnicy w sprawowaniu swoich funkcji. Bo ci muszą absolutnie być związani przepisami prawa, pragmatyką urzędu i dobrem obywatela, któremu mają służyć.

Taki np. minister czy może być wolny od nadzoru, od obowiązków, od kontroli? A referent w urzędzie gminy Pcim Dolny? Czy może zażądać wolności i przychodzić do pracy kiedy mu się podoba, albo i nie przychodzić? Wszak wolność to wolność! To brak uzależnienia od kogokolwiek.

Jeśliby urzędnicy (np. ministrowie) chcieli być „wolni” to niech sobie idą w cholerę i nie żądają od nas – obywateli, byśmy im wypłacali te nędzne kilkanaście tysięcy złotych na miesiąc, za które w Warszawie ledwo koniec z końcem mogą związać. My sobie wtedy wynajmiemy takich „niewolnych” ministrów, którzy będą się słuchać obywateli, załatwiać sprawnie i terminowo sprawy i działać zgodnie z prawem. Żadnej tu „wolności” być nie może, bo nikt nikomu nie każe być ministrem, ani referentem, ani sędzią. Wszak słowo „minister” z łaciny przekłada się jako „sługa”.  

Tymczasem okazuje się, że moje – niejako tradycyjne – rozumienie roli i funkcji urzędników jest już mocno przestarzałe, bo oto najnowocześniejsza partia polityczna w Polsce wraz z  Komitetami Obrony Demokracji zorganizowała manifestacje pod hasłem „wolne sądy”.

„Wolne sądy” – znaczy, żeby nikt sędziom nie wtrącał się do tego co robią, nikt nie zabierał immunitetu przy jakiejś głupiej wiertarce wynoszonej z marketu, czy przy uwalnianiu gangsterów za drobną opłatą. Sądy i sędziowie -  według KOD-erów - mają być od wszelkich wymagań  „wolne”.  A więc od wymogu rzetelności, sprawności i dbania o interes publiczny – też. Bo jak ktoś domaga się uczciwego, szybkiego rozpatrywania spraw przez sędziów – to wg manifestantów broniących „demokracji” – czyni zamach na „wolność” sądów i sędziów.

Tymczasem ta „wolność” jaka jest i jakie rezultaty przynosi widzi chyba każdy Polak – z wyjątkiem nielicznych uczestników KOD-owskich demonstracji i sędziów, którym stan samowoli i braku nadzoru, połączony z przywilejami  - odpowiada.

A tymczasem sądy w Polsce działają fatalnie, sędziowie są bezkarni  nie ponosząc żadnej odpowiedzialności za swoje – często skandaliczne – wyroki i wyskoki.

Na skutek zwykłej głupoty ludzi, którzy tworzyli zręby ustrojowe III RP sędziom zapewniono właśnie wolność od wszelkiej zewnętrznej kontroli, co jest istnym curiosum w skali światowej. A ponieważ w Polsce prowizorki są najtrwalsze, trudno jest dobić się zmian w tym zakresie.  Jednak świadomość społeczeństwa co do stanu polskiego „wymiaru sprawiedliwości” osiągnęła już taki wymiar, że trudno ją zignorować, politycy PiS zaczęli coś tam w sądownictwie  zmieniać, próbując wprowadzić jakąś formę kontroli nad działalnością sądów. Robią to – prawdę powiedziawszy  - w sposób bardzo cząstkowy i mocno – zdaniem wielu środowisk – niewystarczający, ale już te drobne kroczki wywołują wściekłą reakcję opozycji.

Co prawda opozycja ośmiesza się (nie po raz pierwszy zresztą), bo broniąc całego środowiska i atakując każde działanie PiS-u w tym zakresie zderza się z opinią społeczeństwa, które – jak wszystkie badania na to wskazują – działania sądów ocenia bardzo źle. W tej mierze wysuwanie hasła „wolne sądy” zakrawa na kpinę z obywateli.

Jednak z drugiej strony obawiać się należy, że rządzący PiS zadufany w swoją parlamentarną większość zmierza bardziej do wzięcia sądów pod własną kontrolę, nie zaś wprowadzenia realnych, uczciwych pro-obywatelskich zmian.

Na razie jeszcze nie sposób przesądzić, w którą stronę pójdą propozycje zmian przygotowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Miejmy nadzieję, że będą zmierzały do ustanowienia kontroli obywateli nad wymiarem sprawiedliwości co jest absolutną koniecznością dla uzdrowienia sytuacji. Najgorsze co mógłby zrobić w tej materii minister Ziobro, to próbować wziąć sądy na partyjną smycz. Oznaczałoby to że KOD miał rację. Tfu! Na psa urok!

Janusz Sanocki

Poseł na Sejm RP