stat4u
UNIJNE GRY BUDŻETOWE - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią

UNIJNE GRY BUDŻETOWE

Aktualności » UNIJNE GRY BUDŻETOWE

Data:13.05.2018 (ost. aktualizacja 13.05.2018 17:31)
  • Ryszard Czarnecki
    Ryszard Czarnecki

Walka o budżet Unii Europejskiej na lata 2021-2027 z fazy „bitwy na przecieki” przeszła do fazy konkretów. W środę 2 maja w Polsce obchodzono Święto Flagi, a w Parlamencie Europejskim w Brukseli przewodniczący Jean Claude-Juncker przedstawił projekt następnej siedmioletniej „perspektywy finansowej” UE. Polska przyjąć go może z dużym zadowoleniem, choć przestrzegam przed hurra optymizmem - „mecz budżetowy” dopiero się zaczął. Na razie jednak, mówiąc językiem wyścigów samochodowych Formuły 1, uzyskaliśmy tzw. pool position. Owe przecieki, które w zeszłym tygodniu miały nas wytrącić z równowagi, a być może zmusić do popełnienia jakichś błędów, ukazały się miedzy innymi w prestiżowych europejskich gazetach, jak niemiecki „Frankfurter Allgemeine Zeitung” czy brytyjski „Financial Times”. Niemieccy dziennikarze,wzorem niemieckich polityków, natrętnie sugerowali, że Polska obejdzie się smakiem i straci olbrzymie pieniądze, ponieważ w nowych unijnych „wspólnych ramach finansowych” znajdzie się na nas gilotyna finansowa w postaci pozaekonomicznego kryterium „praworządności”. W odbiorze totalnej opozycji i niegdyś „establiszmentowych” mediów sprawa ta przybrała monstrualny wymiar i gigantyczne znaczenie, tak jakby „ogon” praworządności kręcił unijnym „psem”. Chciałoby się powiedzieć w tym kontekście za Aleksandrem Fredrą: „ Miej proporcje Mocium Panie”...

 

Z kolei brytyjski wpływowy i ceniony w świecie biznesu „Financial Times” słusznie pokazując realną walkę o pieniądze z topniejącego po Brexicie brukselskiego skarbca,walkę m.in. pomiędzy Europą Południową a naszym regionem Starego Kontynentu, dochodził do błędnego, jak się właśnie okazało, wniosku, że znacząca część unijnych funduszy na mniej zamożne regiony zostanie przesunięta do biedniejszej części „starej Unii”, „Piętnastki” kosztem jeszcze biedniejszej „nowej Unii”, czyli w praktyce 9. krajów naszego regionu (osobny przypadek stanowią będące częścią „nowej Unii”, ale już bogatsze per capita od kilku krajów dawnej EWG - Słowenia i Estonia).