stat4u
TRUMP W WARSZAWIE: SUKCES POLSKI, MAŁOŚĆ OPOZYCJI - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią

TRUMP W WARSZAWIE: SUKCES POLSKI, MAŁOŚĆ OPOZYCJI

Aktualności » TRUMP W WARSZAWIE: SUKCES POLSKI, MAŁOŚĆ OPOZYCJI

Data:12.07.2017 (ost. aktualizacja 12.07.2017 16:31)
  • Ryszard Czarnecki/Archiwum
    Ryszard Czarnecki/Archiwum

Wizyta 45. prezydenta USA w Polsce przejdzie do historii. Oczywiście wizyty Richarda Nixona, Geralda Forda, Jimmy'ego Cartera, George'a Busha, Billa Clintona, George'a Walkera Busha, Baracka Obamy też znajdą swoje poczesne miejsce w kronikach polskich dziejów. Jednak prezydent Donald John Trump przyjechał do Polski w momencie, jeśli nie rewolucyjnej, to daleko idącej zmiany polityki zagranicznej Białego Domu. Ten przełom spowoduje, że przyjazd D. J. Trumpa był wydarzeniem nie tylko medialnie spektakularnym, ale też politycznie szczególnym. Przełom ten polega na zrezygnowaniu przez Waszyngton z pośrednictwa  Berlina w relacjach z Unią Europejską. Postawienie na stosunki bilateralne stało się wielką szansą Polski, którą władze RP efektywnie wykorzystały. Była to druga europejska wizyta nowego lokatora Białego Domu, ale w praktyce pierwsza „dwustronna”, bo wcześniej prezydent Trump do Belgii przyleciał na szczyt NATO, a  do Włoch na szczyt G7, a jego rozmowy bilateralne odbywały się niejako „przy okazji” tych wizyt. Tu przyjechał specjalnie do Polski, spotkał się z prezydentem RP dr Andrzejem Dudą, a dopiero później uczestniczył w „szczycie Międzymorza”.

Polskie bingo!

Polska upiekła dwie pieczenie na jednym ogniu. Z jednej strony pokazała Europie i światu specjalne relacje WarszawaWaszyngton, z drugiej, dzięki spotkaniu w Warszawie przywódców państw naszego regionu z prezydentem USA, potwierdziliśmy międzynarodowe przekonanie o Polsce jako regionalnym liderze. Liderze „nowej Unii”, liderze Europy Środkowowschodniej, liderze Międzymorza. Nerwowe reakcje niemieckiej prasy czy dąsy zachodnioeuropejskich polityków, a nawet zaskakujące chłodne wypowiedzi niektórych Brytyjczyków, świadczyć mogą tylko o jednym: Polska ma bingo! Trafiliśmy w punkt. Rola RP na arenie międzynarodowej wzrosła. Nie atakuje się, nie krytykuje się tylko tych, którzy kompletnie nic nie znaczą. Im większe znaczenie danego państwa, tym ostrzejsze napaści medialne i polityczne, które są po prostu elementem gry konkurencyjnej i próbami osłabienie pozycji kraju – w tym przypadku Polski – który za bardzo „wyrasta”. Wizyta Donalda Trumpa nie jest bynajmniej, broń Boże, początkiem odbudowywania zewnętrznej pozycji Warszawy, ale jest spektakularnym potwierdzeniem kursu obranego przez rząd Prawa i Sprawiedliwości na znaczące wzmocnienie pozycji państwa polskiego na arenie międzynarodowej. Polsko-amerykański szczyt spowodował wzmocnienie naszego kraju w rożnych wymiarach. Po pierwsze: w relacjach z samym Waszyngtonem. Po drugie: w relacjach wewnątrz Unii Europejskiej. Po trzecie: w relacjach Warszawa‒Berlin. Po czwarte: w relacjach z naszymi sąsiadami w regionie. W każdym z tych politycznych kręgów Polska uzyskała mocniejsze „karty” do rozgrywki i jest dość prawdopodobne, że nie jest to chwilowy, używając języka karciarzy,  „sztos”, ale możliwość grania raczej dłuższą koniunkturą.