stat4u
SMOLEŃSK I DEJA VU - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią

SMOLEŃSK I DEJA VU

Aktualności » SMOLEŃSK I DEJA VU

Data:01.06.2017 (ost. aktualizacja 01.06.2017 11:13)
  • Ilustracja do tekstu/Internet
    Ilustracja do tekstu/Internet

Mam poczucie deja vu. Obserwując to, co działo się 10 kwietnia AD 2017, ale przecież tak naprawdę to, co słyszymy od establishmentu medialno-politycznego w Polsce od wielu tygodni poprzedzających tę rocznicę, mam wrażenie, że ktoś zupełnie wbrew mojej woli wsadził mnie w wehikuł czasu i przeniósł do roku 2010 czy 2011. Ta sama nienawiść. Ten sam język pogardy. Ta sama, praktykowana ‒ nawet jeśli ci tak samo zajadli jak i nieoduczeni państwo z salonu, nie wiedzą czyja ‒ dewiza Goebbelsa: „kłamstwo powtarzane sto razy staje się prawdą”. I ta sama ucieczka od faktów, a choćby i pytań i wątpliwości, które są udziałem wielu ludzi. Także moim udziałem. I tu refleksja osobista. Tak jak bardzo wielu Polaków 10 kwietnia 2010 ‒ ale też przez szereg następnych miesięcy ‒ myślałem, że tragedia smoleńska to katastrofa lotnicza, straszny pech, wstrząsający dramat w „ruchu lotniczym”. Że to „po prostu” efekt rosyjskiego bardaku plus polskiego bałaganu. Z czasem zacząłem sobie zadawać pytania, na które nie tylko strona rządowa nie znajdowała odpowiedzi, ale wręcz reagowała na nie agresją. Tych pytań, podobnie jak moi rodacy, mam dziś już multum i coraz bardziej uważam, że nie był to  tylko  potwornie nieszczęśliwy zbieg okoliczności.

Między  2010  a czasem obecnym zmieniło się w Polsce bardzo wiele: Bogu dzięki rząd, Bogu dzięki prezydent, społeczne nastroje, ale jedna rzecz nie zmieniła się w zasadzie wcale – to alergiczna reakcja na „sprawę smoleńską”. Dzieje się to za przyczyną setek czy może tysięcy ludzi, którzy  wtedy o Smoleńsku kłamali i jeszcze o tym wiedzieli, że kłamią albo też kłamali, powtarzając cudze grepsy, które miały zakryć rzeczywistość. Dzisiaj ci sami ludzie muszą bronić swoich kłamstw, aby nie pokazać sobie i bliźnim, Urbi et orbi, że swoje kariery i pozycję zawodową, polityczną, medialną budowali w oparciu o gigantyczne kłamstwo połączone z niespotykaną nienawiścią. Nie powiedzą dziś, że błądzili, że ktoś ich podpuścił, dali się użyć, zostali zmanipulowani, czy po prostu byli cynicznymi świniami. Nie zrobią tego, bo byłoby to przyznanie się albo swojej skrajnej podłości, albo ‒ nie wiem, czy częściej czy rzadziej, nie wiem, czy to lepiej czy gorzej – skrajnej, przerażającej głupoty. Nie oczekuję od tych ludzi, aby patrząc w lustro zaczęli pluć. Nie mam żadnych złudzeń, że uderzą się w piersi, posypią głowy popiołem, przyznają rację tym, którzy prawdy o Smoleńsku szukali, a nie ją skrzętnie, z pogardą dla rodzin ofiar i własnej Ojczyzny, ukrywali.

Strony: