stat4u
POSŁA PO PYSKU! - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią

POSŁA PO PYSKU!

Aktualności » POSŁA PO PYSKU!

Data:14.05.2018 (ost. aktualizacja 14.05.2018 21:43)
  • Janusz Sanocki/Archiwum
    Janusz Sanocki/Archiwum

Motto: „I uciął mu co trzeba, a głowę przede wszystkim”

Afera z obniżką poselskich pensji pokazuje istotę polskiego systemu politycznego.

Po pierwsze – rozkaz do obniżek poselskich wynagrodzeń dał jeden człowiek – Jarosław Kaczyński. Wstał rano – pomyślał: „Obniżymy posłom wynagrodzenia”, wydał polecenie jakiemuś Mariuszowi, a 236 posłów jego partii pokornie, bez szemrania wykonało „prikaz” w czwartkowym głosowaniu - nikt się nie zbuntował, nikt nie wyłamał.

Skąd wypływa ta nadzwyczajna władza Prezesa?

Moc Jarosława Kaczyńskiego wynika wprost z systemu ordynacji proporcjonalnej, według której wybiera się posłów do polskiego Sejmu. Bo to właśnie ON będzie decydował kogo w następnych wyborach wpisać na listę i na jakie miejsce. Jak by się poseł „X” stawiał, nie wykonywał rozkazów to niech zapomni o miejscu na wyborczej liście. I „żegnaj poselski fotelu”.

Oczywiście ten system wodzostwa jest w każdej partii, przy czym w niektórych Wódz jest jeden, a w innych – jak w PSL – „wodzem” jest wąska grupa partyjnej oligarchii. Nie mniej zasada jest prosta – o tym kto może zostać posłem, a zatem o tym kto może skorzystać ze swojego biernego prawa wyborczego decydują partyjni wodzowie - wyborcy tylko dają głos, stwarzając pozory demokracji. To partyjna oligarchia decyduje kto będzie posłem.

Czy to jest jeszcze demokracja? Oczywiście, że nie. Ale partyjnie wybrani posłowie nie zbuntują się i nie naprawią systemu, bo system wodzostwa („Führerprinzip”) czyni z nich bezwolne kukiełki w rękach partyjnego szefa. Co pięknie i wyraźnie wyszło w sprawie wynagrodzeń.

Dlaczego tego jawnego naruszenia obywatelskich praw nie widzą polscy „konstytucjonaliści”, politolodzy, prawnicy z Trybunałów Konstytucyjnych? Nie widzą, bo mają nie widzieć. Oni kasiorę dostają za to, żeby nie widzieli. Polskie uniwersytety – zwłaszcza wydziały nauk humanistycznych, prawnych itd. są sprostytuowane mniej więcej w takim samym stopniu jak partie i cała polityczna scena wybrana wg zasady wodzostwa.

Obniżka poselskich wynagrodzeń ma oczywiście także aspekt merytoryczny. Kaczyński zapowiedział obniżkę bo rzekomo ma być skromniej. Czy pensje poselskie rzeczywiście są tak wywindowane, że rażą swoją wysokością? Pensja poselska to dwukrotność średniej krajowej i nie podejmuję się odpowiedzieć czy to za dużo. Ale też nikt nie wie ile powinien zarabiać poseł, minister sędzia czy burmistrz - bo żadna dyskusja na ten temat się nie odbyła. Kaczyński nie pytał nikogo ile ma zarabiać prezydent, ile premier, ile ministrowie? Ot po prostu uznał, że posłowie to najlepsza grupa, żeby na nich pokazać, jaki jest skromny i jak stoi po stronie obywateli.

Związek decyzji Kaczyńskiego i Sejmu o obcięciu posłom diet z aferą wokół wysokich nagród dla ministrów jest oczywisty. Posłom nie obcięto dlatego, że za dużo zarabiają, ale po to, żeby zatuszować skandal z wielotysięcznymi nagrodami dla ministrów i premier Szydło.

A zatem w żadnym stopniu nie jest to decyzja porządkująca państwo. Bo jeśli poseł zarabiając dwie średnie zarabia za dużo, to co powiedzieć o pracownikach Sądu Najwyższego, którzy średnio zarabiają na miesiąc 34 tys.? I jak się ma wynagrodzenie prezydenta państwa, który dostaje na rękę 15 tys. miesięcznie do chociażby pensji dyrektora ZOZ zarabiającego 22 tys.?

A więc obniżka wynagrodzeń poselskich to czysty pijar, nie żadne tam porządkowanie państwa. Niestety widać to wyraźnie także w innych decyzjach PiS, że nie naprawa państwa, ale pijar i kupowanie głosów wyborców są zasadą działania „Dobrej Zmiany”.

I wreszcie powstaje pytanie o postawę posłów PiS, którzy prywatnie myślą i mówią co innego, ale na rozkaz Prezesa pokornie wykonują każdą bzdurę. Czy ludzie, którzy w imię utrzymania stanowiska rezygnują z własnego rozumu i sumienia mogą rządzić państwem? Czy posłowie, którzy tak głęboko nie szanują sami siebie, pozwalając się traktować jak kukiełki potrafią szanować innych? I czy tacy właśnie „posłowie-podwładni” mogą przywrócić szacunek dla Polski?

Janusz Sanocki

Poseł na Sejm RP