stat4u
POLAK W PIEKLE - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią

POLAK W PIEKLE

Aktualności » POLAK W PIEKLE

Data:14.06.2016 (ost. aktualizacja 14.06.2016 16:43)
  • ilustracja do tekstu/źródło: internet
    ilustracja do tekstu/źródło: internet

Spotkałem go tuż po tym, jak odsiedział długi wyrok na drugim końcu świata. Odsiedział co do dnia. Dosłownie. Żadnego warunkowego zwolnienia. Żadnego wypuszczenia przed terminem. Żadnej amnestii. „No mercy”. Słuchałem, jak wyrzucał z siebie to, co przeżył. Spisałem. Było tak.

Wiesz, to był fatalny tydzień. Wpadło trzech Polaków. Każdy pracował dla kogo innego. Najpierw facet z Pruszkowa, „gruba ryba”. Ważny gość. Potem ktoś z „Pruszkowa” do niego nawet przyjechał do więzienia, na widzenie. Po dwóch dniach - Rafał z Gdyni. Po kolejnych dwóch ja. Każdy z nas na lotnisku międzynarodowym w Limie. Miałem lecieć do Włoch, tam mieszkałem. Tylko ten z „Pruszkowa” leciał do Warszawy. Rafał i ja mieszkaliśmy poza Polską. Ja tego śmiecia do Polski nie woziłem. No, coś ty. Do kraju to jechałem do rodziny, zabawić się. Jak kobieta na lotnisku zobaczyła tylko polski paszport od razu zadzwoniła po policję. Jak ich zobaczyłem, już wiedziałem, że żarty się skończyły i sprawa jest poważna. Jak mnie zaczęli przesłuchiwać, pomyślałem, że teraz to mnie zapamiętacie. Udawałem, że nie znam hiszpańskiego, choć znam bardzo dobrze. Kazałem im tłumaczyć słowo po słowie. Policjant, który mnie słuchał, korzystał z takiego automatycznego tłumacza w internecie. Jak przetłumaczył, jakie mam prawa to się ucieszył, bo myślał, że to koniec. A ja mu mówię, że ma tłumaczyć strona po stronie. To się załamał. Na koniec podpisałem zeznania i dopisałem po polsku: „nie rozumiem, nie znam hiszpańskiego”. Zaraz się przyczepili, a co to jest, a dlaczego.