stat4u
PAŃSTWO DO WULKANIZACJI - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią

PAŃSTWO DO WULKANIZACJI

Aktualności » PAŃSTWO DO WULKANIZACJI

Data:06.03.2016 (ost. aktualizacja 06.03.2016 18:17)
  • Janusz Sanocki, poseł na Sejm RP
    Janusz Sanocki, poseł na Sejm RP

Albo prezydent Polski ma jakiegoś gigantycznego pecha, albo w służbach państwowych panuje całkowity burdel. Opona może – raz na milion przypadków – pękać w samochodzie zwykłego Kowalskiego, ale nigdy w samochodzie prezydenta państwa.

Piątkowy wypadek Andrzeja Dudy odsłania całkowitą niemoc Rzeczpospolitej. Co byśmy nie mówili o byłym (na szczęście) ministrze Sienkiewiczu Bartłomieju, to jego diagnoza wygłoszona przy ośmiorniczkach w restauracji „U Sowy” była trafna - „Państwo polskie istnieje teoretycznie”. W państwach istniejących realnie – w Rosji, Republice Federalnej Niemiec, Stanach Zjednoczonych i innych – tego typu wypadki się po prostu nie mają prawa zdarzyć i nie zdarzają. Opona w prezydenckim samochodzie nie ma prawa pęknąć przy jeździe autostradą, podobnie jak prezydentowi nie ma prawa zlecieć na głowę żyrandol, ani oberwać się pod nim balkon. Ba, prezydent nie ma nawet prawa zatruć się fasolką po bretońsku czy kaszanką. Po prostu nie ma prawa i już.

Prezydent to gość, którego żeśmy pracowicie wybrali, żeby reprezentował nasze państwo i nas - i po prostu ma być chroniony. Za tę ochronę wielu ludzi bierze nie tylko dużą kasę, ale też wszyscy oni wcześniej pójdą na emerytury destabilizując zusowskie finanse.

I co robią ci „wcześniejsi emeryci”? Ano obijają się, uprawiają spychoterapię, lekceważą swoje obowiązki. W efekcie tego olewania wydarzyło się to, co się wydarzyć nie miało prawa i prezydenckie BMW wylądowało w rowie przy autostradzie. I tak szczęście, że sąsiednim pasem nie gnał tir, bo mielibyśmy żałobę narodową, a Tomasz Lis i KOD-owcy – oczywiście narodową radość.

Bo jak się okazuje fakt, że prezydent Duda wyszedł z wypadku bez szwanku zasmucił najbardziej zatroskanych o demokrację członków KOD-u. W internecie wylewają swoją frustrację, że nic mu się nie stało. Ta fala internetowej nienawiści, czyli hejtu, wywołała komentarze dziennikarzy, co z kolei zmusiło do odcięcia się oficjalnie od tego stylu liderów „Nowoczesnej”. Oczywiście zrobili to nieprzekonywująco. Co znaczą dzisiejsze oświadczenia   posłanki Kamili Gasiuk-Pihowicz, potępiające internetowy hejt, kiedy ta dzielna kobieta nic innego nie robi w Sejmie, jak nie wyzywa Kaczyńskiego i PiS od kłamców, ludzi bez honoru i wstydu. Potem dziwi się, że społeczne echo takich wystąpień odbija się w sposób o wiele bardziej prymitywny i chamski. Teraz zatem - liderzy opozycji odcinają się od brutalnych internetowych wpisów – bo wiedzą, że większość obywateli takie chamstwo po prostu zrazi. Jednak „kto sieje wiatr, zbiera burzę” – i atmosfera podgrzana przez posłów opozycji – Nowoczesnej i Platformy zaczyna gęstnieć.

Strony: