stat4u
O DZIEDZICZNĄ WŁADZĘ BURMISTRZA, WÓJTA I PREZYDENTA ! - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią

O DZIEDZICZNĄ WŁADZĘ BURMISTRZA, WÓJTA I PREZYDENTA !

Aktualności » O DZIEDZICZNĄ WŁADZĘ BURMISTRZA, WÓJTA I PREZYDENTA !

Data:05.02.2017 (ost. aktualizacja 05.02.2017 12:17)
  • Poseł Janusz Sanocki/Archiwum
    Poseł Janusz Sanocki/Archiwum

Jak wiadomo, nasi przodkowie w I Rzeczypospolitej wybierali króla dożywotnio. Jak poprzednik odchodził na łono Abrahama, urządzano elekcję, szlachta zjeżdżała się na Woli, po naradach wybierała dla Polski króla.

Narady były jak najbardziej demokratyczne, nawet wg dzisiejszych standardów. Kandydaci wobec braci szlacheckiej stosowali mniej więcej te same metody jakie stosuje się dziś - rżnięto woły,  lano w gardła wyborców wino i miód. Po kilku tygodniach takiej „kampanii wyborczej” szlachecki wyborca już wiedział, który kandydat jest najwartościowszy i który zadba o państwo polskie najlepiej. Ten, który zarżnął najwięcej wołów i zakupił najwięcej węgrzyna. Czym się to wszystko skończyło – wszyscy wiedzą. Sąsiednie państwa wzrastały w siłę, budowały sprawną administrację, stutysięczne armie, a Polska – niegdyś potężna i rozległa, gniła w marazmie i bezładzie. W końcu sąsiadom się znudziło i wzięli każdy po kawałku, żeby było sprawiedliwie.

Przeszły zabory, odzyskaliśmy niepodległość, ale tradycje narodowe pozostały. Nie mamy już króla, mamy prezydenta, który tak samo jak król w Rzeczpospolitej szlacheckiej nie ma żadnej władzy. Wybieramy go raz na 5 lat, ale trudno, żeby prezydent całemu 38 milionowemu narodowi stawiał kolejkę. Na szczęście mamy samorząd, czyli naszą władzę na dole, a tu wójtów, burmistrzów i prezydentów miast wybiera cały naród gminny.  A ponieważ są to „nasze małe ojczyzny”, to i skala jest taka, że już prosiaka można zarżnąć i skrzynkę wódki wyborcom postawić.  Niektórym się to nie podoba – i w Internecie żali się Bogdan z Kielecczyzny, że u niego kandydaci zarzynają prosiaki i stawiają wódkę. Kolega Bogdan głęboko nie ma racji. Takie ludzkie podejście do wyborców to nasza najbardziej stara i wrośnięta w naturę tradycja narodowa. A tradycje należy szanować – jak przekonuje Rebe Tevje Mleczarz  ze „Skrzypka na dachu.”

Strony: