stat4u
NIECNE PARTYJNE CHUCIE - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią

NIECNE PARTYJNE CHUCIE

Aktualności » NIECNE PARTYJNE CHUCIE

Data:29.10.2017(ost. aktualizacja 29.10.2017 15:46)
  • Janusz Sanocki/Archiwum
    Janusz Sanocki/Archiwum

Co robi pedofil, kiedy chce uwieść niewinne dziecko? Ano daje czekoladkę, obiecuje drugą, wciąga do bramy i zaspokaja swoje niecne chucie.

Doprawdy działanie partii politycznych w III RP jako żywo przypomina tę metodę. Naobiecują, zbolałemu od problemów społeczeństwu, czego dusza zapragnie – a to niskie podatki, a to mniej biurokracji, a to zmianę systemu, a kiedy już dorwą się do władzy to sobie i swoim zrobią dobrze, a społeczeństwo zostaje dalej ze swoimi problemami, jak wykorzystane dziecko.

Po paru latach cykl się powtarza – przychodzi nowa partia, naobiecuje, rzuci jakąś „czekoladkę” wykorzysta zaufanie wyborców, ale naprawdę tylko sobie i swoim zrobi dobrze (oczywiście naszym kosztem).

Od początku tzw. „transformacji” obserwuję ten mechanizm w Polsce. Najpierw był Lechu Wałęsa - obiecywał, że puści złodziei w skarpetkach, a każdemu Polakowi da 100 milionów. W dodatku dla większej wiarygodności przypiął sobie Matkę Boską. Nabrał, wciągnął do bramy i wykorzystał!

No tośmy potem żeby Lecha (który okazał się Bolkiem) ukarać i odsunąć wybrali Olka – prawie magistra. Olek wiele szkód nie narobił ot coś tam skubnęła fundacja jego Jolki, trochę za nasze wypił, pokiwał się nad grobami w Charkowie, w końcu zmorzony filipińską chorobą on i jego formacja udali się na (nie)zasłużony polityczny odpoczynek. Nastała era AWS i dwojga premierów: Buzka za kierownicą i Mariana na tylnym siedzeniu.  Obaj ci „wybitni mężykowie stanu” (ach gdzież są dzisiaj?) naobiecywali tyle, że od ich reform jeszcze do dziś szumi nam w głowach.   Na samej „reformie” ZUS rąbnęli nas na miliardy, a miało być tak dobrze. Wakacje na Bahamach miały być, podróże, luksusy! Ale Buzki swoje zarobiły.

Zmęczone reformami społeczeństwo wybrało Tuska, który obiecywał likwidację senatu, wprowadzenie okręgów jednomandatowych, a przede wszystkim niższe podatki.  Jak się te obietnice skończyły wiemy – bo mechanizm pedofilskiego uwodzenia jest ciągle ten sam. Wciągnęli do bramy i „sprywatyzowali” (czyli rozkradli) co tam się dało w Warszawie, Łodzi, Krakowie i gdzie tam jeszcze. A co z Senatem czy JOW-ami, czy obniżką podatków? To były tylko takie obiecanki.

Nadeszła wreszcie Dobra Zmiana, która – nie można powiedzieć – obiecała „czekoladkę” i dała na każde dziecko 500 zł. Zaczęła też trochę sprzątać po poprzednikach - co oczywiście cieszy.

Jednak nie cieszmy się zanadto „czekoladkami” wręczanymi przez polityków. Dają to co wcześniej zabrali, a przy okazji po wszystkich spółkach, agencjach rządowych obsadzają swoich kolesi -  partyjne miernoty.

Telewizja, która miała być „narodowa”, czyli rzetelnie informować społeczeństwo, zamieniła się w telewizję partyjną PiS wychwalającą bez umiaru każde pierdnięcie władzy i bez umiaru waląc w opozycję. Funkcjonariusze władzy w TVP po prostu przeszkadzają posłom opozycji w wypowiedziach. W ubiegłym tygodniu słuchałem jak „dziennikarz” Rachoń po prostu zagadał posłankę  Hennig-Kloskę kiedy próbowała poinformować widzów o wzroście zadłużenia Polski o 94 mld. Ale jak mógł dopuścić do podania takiej informacji? On w studio siedzi po to, żeby Polacy wiedzieli tylko to co jest zgodne z linią partii.  A „zgodne z linią partii” jest wierzyć, że mamy nadwyżkę budżetową.

Oczywiście funkcjonariusze władzy w mediach „narodowych” nie pracują za darmo. Zarobki miesięczne czołowych dziennikarzy TVP przekraczają 40 tys. zł, miesięcznie, a cała propaganda uruchomiona przez Kurskiego kosztuje tyle, że właśnie Sejm musiał dosypać dla TVP prawie miliard złotych i to w czasie, gdy brakuje pieniędzy na podwyżki dla lekarzy i pielęgniarek.

W rządowym projekcie budżetu na rok 2018 nie widać ani cienia oszczędności. Patologiczne instytucje nie zostały zlikwidowane, ale obsadzone „swoimi” stąd widać, że  pomimo „czekoladki” jaką był program 500+, polityczne pedofilstwo ma się jak najlepiej. Dobra Zmiana służy mu tak samo jak te niedobre ludzie z poprzedniej koalicji.

Rządy się bowiem zmieniają, ale partyjne chucie nie słabną ani trochę.

Janusz Sanocki

Poseł na Sejm RP