stat4u
NAMIBIA: ZJEŚĆ KROKODYLA, ZOBACZYĆ "KRZYŻ POŁUDNIA" - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią
Wizyt:
Dzisiaj: 612Wszystkich: 1354294

    karboksyterapia lublin

    Karboksyterapia to zabieg, podczas którego wprowadza się podskórnie dwutlenek węgla. Doskonale redukuje tkankę tłuszczową i wyszczupla sylwetkę.

    salonolwin.pl

NAMIBIA: ZJEŚĆ KROKODYLA, ZOBACZYĆ "KRZYŻ POŁUDNIA"

Aktualności » NAMIBIA: ZJEŚĆ KROKODYLA, ZOBACZYĆ "KRZYŻ POŁUDNIA"

Data:06.07.2016 (ost. aktualizacja 06.07.2016 15:36)
  • Windhuk. Widok na jedną z głównych ulic stolicy Namibii/archiwum
    Windhuk. Widok na jedną z głównych ulic stolicy Namibii/archiwum

Windhuk, stolica nieco ponad 2 milionowej Namibii, kraju przeszło 2,5 razy większego niż Polska. Szpital, w którym cudzoziemcom zabraniają robić zdjęć. Potworny tłok, głównie kobiety z dziećmi i starsze panie, jakby mężczyźni w tym kraju nie chorowali. Dwie wielkie hale, jak stare dworce PKS w Polsce, stanowią poczekalnię z drewnianymi ławkami. Klinika oficjalnie zajmuje się „zaburzeniami w odżywianiu”. Tłumacząc to na normalny język, chodzi o chroniczny problem niedożywienia. Wśród kobiet, które tu przychodzą 25-30% leczona jest na HIV. Pacjentkom (głównie) rozdawane są leki za darmo. Jest duże stoisko z... darmowymi środkami antykoncepcyjnymi i prezerwatywami. Jeden lekarz w Namibii obsługuje średnio 35-40 tysięcy mieszkańców. Dla porównania w Polsce jeden lekarz przypada na góra 2 tysiące pacjentów. W tej klinice jest raptem trzech lekarzy. Dzieciaki, mimo 25°C (jest początek zimy) są w czapkach i rękawiczkach. Przepraszam, na rękach mają nie rękawiczki, tylko... skarpetki. Są tu fatalne warunki higieniczne. Szpital finansowany jest przez państwo, ale na wyżywienie dzieci daje również UNICEF. Przychodzą tu zazwyczaj matki samotnie wychowujące dzieci – ojców często trudno ustalić.

Afryka na niemiecki sposób

Namibia to kraj rządzony przez ludzi zaiste doświadczonych. Prezydent Hage Geingob (wcześniej przez lata był premierem) ma 75 lat, wiceprezydent zaś jest jeszcze starszy – ma lat 80. W przeciwieństwie do nich, państwowość jest młoda, ma ledwie 26 lat: Namibia jest niepodległym krajem od 21 marca 1990 roku.

Na każdym kroku widać tu niemieckie wpływy. Jadę w stolicy ulicą Bismarcka, ale wcześniej w drodze z lotniska oddalonego o trzy kwadranse drogi autem od centrum miasta, widzę drogowskaz do miejscowości… Kleine Kupa. Polskie akcenty to rodzynki w niemieckim cieście: megapotentat przemysłu budowlanego oraz sprzedaży i wypożyczalni aut to  Pupkiewicz, ale już z niemiecka pisany – Pupkewitz. Przejeżdżam koło Deutsche Höhere Privatschule. W tej niemieckiej prywatnej szkole dostrzegam same białe dziewczęta w granatowych mundurkach. Wychodzi też gazeta w języku niemieckim „Allgemeine Zeitung” (nie mylić z „Frankfurter Allgemeine Zeitung”...). Skądinąd obchodzi w tym roku stulecie swojego istnienia. Poza nią wychodzi również dziennik w języku afrykanerskim ‒ „Republikein”.

W samym centrum Windhuku, jadę ulicą Niepodległości, pamiętając, że wcześniej nazywała się ona Kaiserstrasse. Po prawej jest ratusz. Przed nim pomnik niemieckiego założyciela miasta pułkownika Kurta von Françoisa (kiedy je zakładał był kapitanem). Był to, jeśli można tak powiedzieć, drugi założyciel miasta. Pierwszy to lokalny wódz murzyński, który w 1840 usiłował przekształcić wioskę w miasto. Bez powodzenia. Udało się dopiero Niemcowi pół wieku później (1892). Można powiedzieć, że o ile Włoch Kolumb odkrył dla Hiszpanii Amerykę  w 1492 roku, to równo po czterech wiekach Niemiec założył w Afryce miasto, które stało się po kolejnych (prawie) stu latach stolicą niepodległego państwa. Jadę w szpalerze flag i portretów, bo oto Namibię nawiedza prezydent państwa liczącego 500 (sic!) razy więcej ludności niż ona: głowa państwa Indii Pranab Mukherjee jest gościem prezydenta Namibii Hage Geingoba. W związku z tym na każdej niemal, za przeproszeniem, latarni, jest albo portret prezydenta Nigerii albo portret gospodarza z Windhuku.

Oglądam w centrum pomnik Ojca-Założyciela Namibii doktora Sama Nujomy. Napis na postumencie, to jego słowa: „Namibia jest na zawsze wolna, suwerenna, niepodległa”. Poniżej ulica Fidela Castro. Mieszkaniec stolicy tłumaczy, że to dlatego, iż „Kuba bardzo pomogła Namibii”. W miejscu gdzie teraz jest pomnik prezydenta Nujomy, kiedyś stał tu inny pomnik, faceta na koniu, pułkownika Francoisa. Czy to nie metafora? Niemiecka przeszłość, wciąż jakoś tam obecna w życiu Namibii, musiała ustąpić teraźniejszości postkolonialnej, wyzwolonej Czarnej Afryki.

Za monumentem „ojca chrzestnego” kraju znajduje się zbudowany w bardzo nowoczesnym stylu budynek Muzeum Narodowego. Dalej, pomnik Murzynki i Murzyna, którzy zrywają kajdany. Ma to symbolizować uzyskanie (bo przecież nie odzyskanie!) niepodległości.

W pobliżu, tuż obok, duży kościół z początku XX wieku, przeznaczony kiedyś wyłącznie dla Niemców. Teraz na niedzielnych mszach w języku niemieckim jest połowa białych, a połowa czarnych. Gdy się jedna z nich kończy, przed kościołem na kolejną mszę czekają już wyłącznie sami Murzyni. I to też jest metafora. Skądinąd w innym kościele księża mówią do wiernych po angielsku, a ci odpowiadają po niemiecku. Śpiewają zresztą też po niemiecku.