stat4u
NAD TRUMNĄ CZYLI BRUKSELA... - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią
Wizyt:
Dzisiaj: 471Wszystkich: 1354153

    przepowiednie michaldy książka

    mdry krlu odpowiedziao krlowa michalda gdy to si dzia bdzie ju ani mnie ciebie nie i ludzie o nas zapomn stanie

    prawolingo.pl

NAD TRUMNĄ CZYLI BRUKSELA...

Aktualności » NAD TRUMNĄ CZYLI BRUKSELA...

Data:23.03.2016 (ost. aktualizacja 23.03.2016 17:59)
  • Ryszard Czarnecki
    Ryszard Czarnecki

Zasada była żelazna: Polacy głosują na Polaków. Tak było „od zawsze”, od momentu gdy weszliśmy do Unii Europejskiej i gdy kandydowaliśmy w niej na różne stanowiska.

A tak konkretnie: europosłowie PiS czy szerzej posłowie prawicy nie protestowali publicznie na forum międzynarodowym, gdy rząd SLD zgłosił kandydaturę pani Danuty Hübner na stanowisko polskiego komisarza w Komisji Europejskiej - i głosowaliśmy na nią. To było 12 lat temu. W tym samym 2004 roku sam osobiście – ale przecież inni też – głosowałem na Bronisława Geremka, który kandydował (mało kto już dziś to pamięta) na szefa PE. A przecież różniliśmy się z nim w bardzo wielu sprawach, nieraz bardzo znacznie. Geremek nie przeszedł, ale nasze głosy ‒ w tym mój ‒ miał. W pierwszej kadencji europarlamentarnej w latach 2004-2009 głosowaliśmy również na wiceprzewodniczących PE zupełnie nie z naszej bajki, jak Janusz Onyszkiewicz (2004-2007) i Jacek Saryusz Wolski (2004-2007). W 2009 roku bez przyjemności, a wielu z nas z zaciśniętymi zębami, poparliśmy publicznie, na forum międzynarodowym, na forum Brukseli, Janusza Lewandowskiego – dziś plującego jadem na rząd PiS – na stanowisko polskiego komisarza w KE w Brukseli (2009-2014). Sam go osobiście broniłem i wspierałem w czasie przesłuchania przed Komisją Budżetu PE. Oczywiście poparliśmy również kandydaturę Jerzego Buzka na szefa europarlamentu, doskonale wiedząc, że jego wybór umacnia Platformę Obywatelską. Było to jednak da nas naturalne, że polskie głosy muszą iść na Polaka – i nie ma gadania.

Uważaliśmy, że na zewnątrz należy pokazywać jedność i zagłosowaliśmy nawet na Marka Siwca jako wiceprzewodniczącego PE (2007-2009), uznając że nawet najgłębszych podziałów nie należy przenosić na zewnątrz i nie powinny one decydować o sprawach personalnych. Po prostu: jeśli jakiś Polak ma szansę na stanowisko na arenie międzynarodowej, to trzeba go poprzeć i basta.

Strony: