stat4u
Mrągowo, Korsze. Dialog i współpraca budują - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią

Mrągowo, Korsze. Dialog i współpraca budują

Aktualności » Mrągowo, Korsze. Dialog i współpraca budują

Data:09.07.2014 (ost.aktualizacja 09.07.2014 20:50)
  • Marcin Łupkowski. Źródło: archiwum
    Marcin Łupkowski. Źródło: archiwum

To, co przeczytałem w 8 numerze czasopisma Twoja Gmina Korsze, której byłem sekretarzem przez dwa miesiące najpierw mnie przeraziło, a następnie rozbawiło. Jest to jednak śmiech przez łzy.

Burmistrz Gminy i Miasta Korsze to osoba publiczna.

Konstytucja RP zapewnia wolność poglądów, myśli, zrzeszania i wolność prasy.

Zatrważające jest dla mnie stwierdzenie, że „jeżeli Pan Łupkowski prowadzi lub będzie prowadził jakiekolwiek działania na terenie naszej gminy, to nie mają one mojej akceptacji ani rekomendacji. Ten Pan działa na własną rękę”.

Rozumiem, że gdybym coś chciał działać muszę o zgodę pytać Pana Burmistrza.

Potraktowano mnie źle.

 

Rys historycznej już współpracy

W marcu rozpocząłem pracę i działałem do końca maja 2014 roku.

W tym okresie:

- opracowałem i umożliwiłem wdrożenie konkursu na aktywnego wolontariusza gminy Korsze, dzięki czemu w maju nagrodzono wiele osób,

- wspierałem wydawanie czasopisma samorządowego, opracowując i pisząc artykuły,

-wspierałem działalność organizacji pozarządowych: udało się zorganizować spotkanie dla tych organizacji, wykonać ankiety i zdiagnozować potrzeby, napisać projekty, z których najbardziej zadowolony jestem z „Aktywni seniorzy gminy Korsze” – tu Pan zrobił wszystko, abym zrezygnował z bycia partnerem, mimo że wspierałem za darmo działania Stowarzyszenia Koła Gospodyń Wiejskich „Baby z Babieńca” oraz pomogłem w założeniu stowarzyszenia w Garbnie,

- wykonywałem czynności administracyjne,

- wysyłałem materiały promocyjne i pisałem artykuły, które były zamieszczane na portalach wojewódzkich,

- szykowaliśmy się do pisania projektów wymian międzynarodowych, co Burmistrz przerwał.

 

Ta Pana deklaracja mnie zabolała, jest niesprawiedliwa i krzywdząca dla ludzi, którym wystarczyło odrobinę doradzić i wesprzeć. Tak się nie tworzy dobrej atmosfery.

Ile wydaje Pan na biuletyn?

Nie ujawnię tego, bo obowiązuje mnie tajemnica. Powiem tylko, że dużo. Stanowczo za dużo. Mógłby wychodzić jeden numer w miesiącu, promować ludzi, a nie Pana wywody na temat wrogów, przepełnione agresją i złym rozumieniem samorządów. Nikt tak nie rozmawia ze społeczeństwem.

 

Przypomnę Panu. W marcu 2014 r., kiedy mnie Pan zaprosił i otworzył mi bramy miasta. Po pierwszym tygodniu zrezygnowałem, na skutek intryg toczonych wokół mnie. To Pan chciał mimo tego, że ja nie chciałem, abym pracował dla Korsz. I pracowałem.

Nie chciał Pan ogłosić konkursu na stanowisko urzędnicze, na które był wakat, ponieważ obawiał się Pan, że może mógłbym złożyć papiery. W jednym konkursie już, powiedzmy konkursie, brałem udział. Ale się nie obraziłem. Zna Pan moje kwalifikacje, ma Pan dokumenty, wie Pan co potrafię. Dlaczego więc pisze Pan tak do ludzi? Nie rozumiem, co ja Panu zrobiłem.

Zadzwonił do mnie jeden z działaczy pozarządowych z Korsz i powiedział, że Burmistrz zaliczył mnie w poczet wrogów, dodał - a wiesz za co?

- Zapytałem więc, za co?

Odpowiedział, że za to że wypowiedziałem się u Dudziaka i Szyszkowskiej-Papis o współpracy.

Szanowni Państwo ja mówiłem o współpracy na rzecz mieszkańców, na rzecz seniorów. Przyjeżdżałem i pomagałem w organizacji spotkań. Poświęcając za darmo swój czas. To zabolało! Musiałem zostać napiętnowany społecznie w gazecie. To miała być kara.

 

 

Dialektyka po 25 latach od reformacji ustrojowej

Problemem nie są byli pracownicy ratusza, ale Burmistrz, który w mojej ocenie nie rozumie słowa współpraca. A oznacza ono wspólnie i dla dobra ogółu czyli mieszkańców.

Ma Pan problem biedy i bezrobocia, wysoki wskaźnik potrzebujących pomocy materialnej ludzi.

Dlaczego atakuje Pan ludzi, którzy próbują pozytywnie działać?

Przykro mi, że Pan tak postępuje.

Proponuję się nad tym zastanowić i nie prowadzić dyskusji za publiczne pieniądze, która niczemu nie służy. Działania mają rozwijać i wzmacniać, a nie niszczyć.

 

 


Marcin Łupkowski