stat4u
MORDY ZDRADZIECKIE I POZOSTAŁE - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią
Wizyt:
Dzisiaj: 355Wszystkich: 1179554

    gry za darmo

    To na pewno najlepsza propozycja jaką kiedykolwiek dostałeś! Będziesz miał dostęp do najgorętszych tytułów. I to w pełnej wersji! Nie zastanawiaj się już ani chwili.

    downloaduj.pl

MORDY ZDRADZIECKIE I POZOSTAŁE

Aktualności » MORDY ZDRADZIECKIE I POZOSTAŁE

Data:27.07.2017 (ost. aktualizacja 27.07.2017 21:29)
  • Ilustracja do tekstu/fot. Tomasz Dudziak
    Ilustracja do tekstu/fot. Tomasz Dudziak

W każdym naprawdę demokratycznym państwie, polityk, który by publicznie, z sejmowej mównicy zrugał swoich przeciwników od „kanalii” i w polemice kazał im „zamknąć zdradzieckie mordy” byłby skończony.

Takie zachowanie świadczy bowiem o braku szacunku dla społeczeństwa, obywateli którzy wszak wybrali tych przeciwników co to mają te zdradzieckie mordy. To tak jakby tym wyborcom napluć w gębę – powiedzieć: „won wy ludzie drugiego sortu!”

A lekceważenie wyborców w normalnych krajach kosztuje przegraną.  Bush podczas debaty telewizyjnej zerknął mimochodem na zegarek i już widzowie odczytali ten gest, jako znudzenie i lekceważenie ich. I przerżnął.

Ale u nas, w bohaterskim kraju powstań i żołnierzy wyklętych, takie wyskoki uchodzą bezkarnie. Ba, dają przykład zachowania, pokazują jak traktować przeciwników – te mordy i kanalie.

Dlaczego tak jest? Dlaczego życie publiczne w Polsce sięgnęło rynsztoka, dlaczego z obu stron - zamiast dialogu i argumentów – padają wyzwiska i rozlega się wrzask ?

Odpowiadam na to pytanie od wielu lat w ten sam sposób. Chamstwo i brutalizację życia publicznego wywołuje system wyborów partyjnych tzw. „wyborów proporcjonalnych”. Zmiana ordynacji i wprowadzenie Jednomandatowych Okręgów Wyborczych uspokoiłoby atmosferę, wyeliminowało polityków skrajnych i chamsko odnoszących się do przeciwników ( czyli do obywateli).  Ba! JOW umożliwiłby posłom prawdziwą debatę i sprawił, że każda partia eliminowałaby swoich awanturników.

Bo JOW przede wszystkim pozwala wyborcom ocenić pojedynczego polityka. W systemie jakim swoich posłów wybierają Brytyjczycy nie głosuje się na ichniejszy PiS czy tamtejszą Platformę. Tam na listach wyborczych – w małym okręgu, z którego wybiera się tylko jednego posła - są kandydaci wpisani alfabetycznie bez podania przynależności partyjnej. I tam mieszkańcy okręgu wybierają ichniejszego Jarosława Kaczyńskiego, albo miejscowego Donalda Tuska. I jakby to był facet wyzywający oponentów od kanalii albo moherów, to części wyborców by się to nie spodobało, przerzuciliby głosy na jego konkurenta i gość zostałby wyeliminowany. Bo tam nie włazi się do parlamentu na plecach całej zgrai kandydatów pracujących jak armatnie mięso na zwycięstwo bossa.  Tam trzeba pozyskać poparcie i sympatię większości. I tam takie osobowości jak Jarosław K., Stefan N. czy Krystyna P. w wyborach przepadają z kretesem. Nikt ich nawet nie wystawia, bo nie lubią ich nawet swoi. Tam gra się o wyborców środka, więc trzeba miarkować język, sposób bycia i traktowania obywateli.

W systemie list partyjnych trzeba przeciwnika traktować jak wroga, bo liczy się przede wszystkim „twardy elektorat”, a swoi i tak ci wszystko wybaczą. Ba, nawet będą patrzeć z zachwytem: „Ale im dowalił!”

W wyborach partyjnych wódz zawsze będzie wodzem, bo to on ustala listy wyborcze i dobierze sobie na biorące miejsca najbardziej wiernych i oddanych towarzyszy. Tu nie są potrzebni ludzie myślący samodzielnie. Ba, w ogóle nie są potrzebni  myślący. Tu są potrzebni posłuszni i wierni.

„W systemie wyborów „proporcjonalnych” poseł – jak pisał Karl Popper – przestaje być myślącym, czującym człowiekiem, a staje się bezduszną maszynką do głosowania.” Poseł w wybranym partyjnie sejmie nie ma już indywidualnego rozumu ani sumienia. On ma sumienie i rozum partyjny. Jak każą głosować za to podniesie rękę za, jak przeciwko, to zrobi jak każą. Nie może się zbuntować, bo za chwilę będą wybory i buntowników nie wpiszą na listy.

Oczywiste jest, że tak wybrany parlament jest atrapą parlamentu. Między partyjnymi hordami nie może się toczyć żadna merytoryczna dyskusja, może trwać tylko śmiertelna, zacięta walka. Tu przeciwnik nie jest partnerem, którego należy przekonać w dyskusji. Jest mordą i kanalią, którą należy wyeliminować.

Stąd dopóki będą wybory partyjne, zamiast normalnej demokracji, czyli JOW, dopóty w polskim Sejmie zasiadać będą „mordy zdradzieckie i mordy pozostałe”.

Mord ci u nas dostatek! Tylko rozumu w tym nie ma za grosz.

Janusz Sanocki

Poseł na Sejm RP