stat4u
LIST OTWARTY DO PAWŁA KUKIZA - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią

LIST OTWARTY DO PAWŁA KUKIZA

Aktualności » LIST OTWARTY DO PAWŁA KUKIZA

Data:15.06.2017 (ost. aktualizacja 15.06.2017 11:53)
  • Janusz Sanocki/archiwum
    Janusz Sanocki/archiwum

Janusz Sanocki                          Nysa 15 czerwca 2015 r.  
Poseł niezrzeszony

 

Drogi Mój Były Przyjacielu!

W ubiegłym tygodniu dotarła do wszystkich wiadomość o wyrzuceniu Piotra Liroya z klubu Kukiz’15. Powodem miały być – wg oświadczenia Twojego i Twoich posłów z prezydium Klubu – jakieś niewłaściwe osoby w otoczeniu Liroya, z którymi – mimo Twoich uwag i zaleceń – nie zerwał on kontaktów.

To rzeczywiście poważna sprawa. Jak można – wbrew Twojej woli - utrzymywać kontakty z kim tam komu się podoba? Do czego by to doszło gdyby tak każdy kontaktował się z każdym wedle swojego upodobania? Zdecydowanie Twoja reakcja i wyrzucenie Liroya było słuszne. Przecież w antyaprtyjnej grupie Kukiz’15 musi być jakaś dyscyplina i porządek.

Podobnie poprzednio słusznie pozbyłeś się z Klubu – Kornela Morawieckiego  - bo choć on sam formalnie odszedł, ale przecież wiedziałeś, że wywalając bez zbadania sprawy z klubu Małgorzatę Zwiercan decydujesz w istocie o pozbyciu się Morawieckiego. Ale oczywiście Twoja decyzja (jak zawsze) była słuszna i jedyna. Po co Morawiecki, kiedy jest już jeden autorytet i ma na imię Paweł? Dwa autorytety to gorzej, bo nie wiadomo kogo słuchać – zwłaszcza w Ruchu, który walczy z partyjniactwem.

Tak samo wypchnięcie poza klub takiej posłanki Anny Siarkowskiej – która miała swoje poglądy i nie chciała ich uzgadniać z Tobą, ani nawet z Darkiem P. – co przecież wyklucza możliwość koegzystencji. Dobrze zrobiłeś, że ją a z nią jeszcze dwie posłanki – wypchnąłeś z gry. Nie sobie tam tkwią na marginesie!

O sobie nie wspomnę, bo jako urodzony buntownik  po prostu nie nadaję się do żadnej współpracy co już dawno zauważyłeś. Wszak nasza znajomość datuje się od 12 lat, a współpraca przy tworzeniu Ruchu Kukiza co najmniej od 2011. Zauważyłeś przecież jak trudno się ze mną współpracuje np.- przy organizacji przeze mnie Kongresu Oburzonych w Gdańsku w 2013, Kongresu Protestu w Warszawie czy potem kiedy ogarniałem tworzące się Komitety Referendalne. Zapewne dlatego do dziś dzwonisz do mnie, kiedy potrzebujesz jakiejś opinii, idziesz na spotkanie do prezydenta czy prezesa i trzeba Ci przygotować tezy do rozmowy. Ja to robię bo jak wiesz kocham Cię jak starą kochankę, ale wiem ile Cie musi kosztować ten kontakt i korzystanie z mojej pomocy.

Dlatego nie mam pretensji, że tuż po wyborach nie przyjąłeś mnie do klubu – nasza współpraca musi być wszak zakonspirowana, nikt nie może wiedzieć, że korzystasz z mojej pomocy. To by umniejszyło Twój obraz Lidera, Wodza i Czołowego Ideologa. Wódz musi być jeden, obraz jego ma być wśród ludu ogromny i nieskalany. Zwłaszcza w ruchu antypartyjnym. Tu dyscyplina musi być większa i posłuszeństwo absolutne bo inaczej o co się oprzeć? O wspólne idee?  To zupełnie niepewne i jakieś takie niezdefiniowane. A Wódz to Wódz! Każdy może przyjść, powiedzieć coś miłego, zostać poklepany po plecach. A do wspólnej idei jak podejść? Jak poklepać? Jeśli przychodzi do budowania antysystemowego Ruchu – to stanowczo Wódz jest lepszy, niż jakaś idea. I zrobiłeś znakomicie bo znów wybrałeś najlepiej.  Po prostu jesteś genialny! (zapamiętaj, że to ja powiedziałem!).

Strony: