stat4u
KULUARY, STARY PRZEWODNICZĄCY RADY I NOWA "WIZYTÓWKA" UE - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią

KULUARY, STARY PRZEWODNICZĄCY RADY I NOWA "WIZYTÓWKA" UE

Aktualności » KULUARY, STARY PRZEWODNICZĄCY RADY I NOWA "WIZYTÓWKA" UE

Data:14.03.2017 (ost. aktualizacja 14.03.2017 12:21)
  • Ilustracja do tekstu/Internet
    Ilustracja do tekstu/Internet

Unia Europejska depcze reguły, które sama wcześniej ustala. To nie może dobrze skończyć się dla żadnej organizacji. Także międzynarodowej. W 2014 roku, po awanturze o wybór przewodniczącego Komisji Europejskiej, którym ‒ wbrew vetu premiera Jej Królewskiej Mości Davida Camerona i szefa rządu w Budapeszcie Viktora Orbana ‒ został premier Luksemburga Jean-Claude Juncker, podjęto jednomyślnie pewną decyzję. Miała ona być jednocześnie formą pocieszenia dla premierów znad Tamizy i Dunaju. Wprowadzono regułę, że każdy wybór personalny na unijnym szczycie, czy to przewodniczącego Komisji Europejskiej  czy szefa Rady Europejskiej, będzie się odtąd odbywał na zasadzie realnego konsensusu. Słowem: jeżeli ktoś wzbudza rzeczywiste kontrowersje, nawet wśród niewielkiej części członków UE – szukamy nowego kandydata, choćby i kandydata spełniającego tylko minimum minimorum naszych oczekiwań.

Eurpuzzle czyli nagły powrót Tuska

W czwartkowe popołudnie w Brukseli, 9 marca AD 2017 przywódcy Unii – bo do takich należy grono szefów rządów i głowy Państw Członkowskich  UE – starannie, pieczołowicie wytarli swoje buty o to, co sami uroczyście zaprzysięgli niespełna 3 lata temu. Skądinąd przyjęto to wówczas jako gentelman's agreement, ale nie stworzono formalnie żadnej pisemnej regulacji. Błąd, że jej nie było? A skąd! W Unii depcze się i drze także spisane reguły gry. W 2012 Hermana Van Rompuy'a , a w 2014 roku Donalda Tuska powoływano na przewodniczących Rady, zapisując ich wybór w ramach tzw. konkluzji szczytu RE. Ponieważ Polska teraz tych konkluzji podpisać nie chciała, to sięgając prawą ręką do lewego ucha usiłowano ponowny wybór Tuska sformalizować zupełnie inaczej niż AD 2012 i AD 2014... W sumie nawet nie chce mi się o tym pisać: „falandyzacja” unijnych standardów prawnych postępuje w stopniu tak żenująco szybkim, że dezawuuje to w dużej mierze UE jako poważną instytucję.