stat4u
Korsze. Zmanipulowali wyniki, narobili paniki - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią

Korsze. Zmanipulowali wyniki, narobili paniki

Aktualności » Korsze. Zmanipulowali wyniki, narobili paniki

Data:18.09.2014 (ost.aktualizacja 18.09.2014 10:45)
  • Zmanipulowana informacja,która w sobotę wywołała panikę w Korszach
    Zmanipulowana informacja,która w sobotę wywołała panikę w Korszach

Porozwieszane w sobotnie przedpołudnie na terenie Korsz ulotki z interpretacją wyników badań owoców i warzyw wywołały niemałe zamieszanie. Dramaturgii dodawały bojówki zaopatrzone w kosze z warzywami wieszczące, że wszystkie zbiory w Korszach są zatrute. Tak oto grupka osób zawładnęła całym miastem, wywołując psychozę. Wmówiono ludziom, że warzywa i owoce z korszeńskich działek nie nadają się do jedzenia. Tyle, że nie jest tak do końca.

Przede wszystkim, jak twierdzą naukowcy, nie należy dokonywać interpretacji jakichkolwiek szczątkowych wyników. Tym bardziej nie powinni podejmować się tego ignoranci, co miało miejsce w tym przypadku. Dopiero wraz z innymi dodatkowymi okolicznościami można pokusić się o ostateczną ocenę badanej materii. Ani dyrektor Warmińsko-Mazurskiego Państwowego Inspektoratu Sanitarnego, ani WIOŚ, ani też dyrektor katowickiego Ośrodka Badań i Kontroli Środowiska nie podjęli się skomentowania wyników przeprowadzonych badań upraw z naszych ogródków. Tymczasem grupka ludzi z korszeńskiego komitetu uczyniła to, a radosna twórczość zawisła na tablicach. Takie talenty naukowe marnują się w naszych Korszach.

Ktoś „mądry” biorąc się za ocenę tych wyników nie wziął pod uwagę marginesu błędu, czy jak kto woli, niepewności rozszerzonej. A wystarczyło tylko przeczytać uwagi pod wynikami. Albo ktoś niedouczony wziął się za interpretację albo zrobiono to celowo. W taki sposób oznaczono na czerwono, wskazując na przekroczenia ołowiu np. w korzeniu buraka, gdzie poziom zawartości ołowiu próby z badanego warzywa wyniósł 0,12 mg/kg przy Najwyższym Dopuszczalnym Poziomie (NDS) 0,10 mg/kg. Przy czym granica tolerancji to +- 0,04. Tak więc poziom ołowiu jest w normie. Tymczasem w informacji komitetu zagrożenie istnieje. Podobna manipulacja dotyczy korzenia buraka z poziomem zawartości 0,16 mg/kg przy NDS 0,10 mg/kg z granicą błędu +- 0,06, cebuli z wartością 0,14 mg/kg przy NDS 0,10 mg/kg z granicą błędu +- 0,05, porzeczki z wartością 0,16 mg/kg z granicą błędu 0,06.

Ponadto wskazany w zmanipulowanej przez komitet informacji poziom pb w porze wynosi 0,10 mg/kg czyli mieści się w normie, a został zaznaczony na czerwono, jakoby było przekroczenie.

Jeśli zaś mówimy o pszenicy, pszenicy ozimej czy próbie oznaczonej jako zboże, to jak możemy wyczytać z dokumentu Okręgowej Stacji Chemiczno-Rolniczej w Olsztynie, która przeprowadziła badania, w stosunku do tych próbek nie dokonano oceny zawartości ołowiu i kadmu, ponieważ wartości podane w Rozporządzeniu Komisji (WE) nr 188/2006 z 19 grudnia 2006r ustalającym najwyższe dopuszczalne poziomy niektórych zanieczyszczeń w środkach spożywczych dotyczą zawartości ołowiu i kadmu w środkach spożywczych , a analiza zawartości ołowiu i kadmu ze względu na fazę rozwojową roślin została wykonana w całych roślinach. Dlaczego więc zrobił to komitet?

Zamieszczona notka pod tym bestsellerem naukowym mówiąca, iż „każde z wymienionych wyżej warzyw i owoców nie nadaje się do spożycia” zakończona wykrzyknikiem dla zwiększenia strachu, to majstersztyk manipulacji, ponieważ czytający myśli, że zagrożenie dotyczy wszystkich warzyw z danej grupy, a w rzeczywistości dotyczy danego warzywa, ale z określonej próby, czyli np. cebuli zbadanej w ogródku pani Iksińskiej, ale już nie cebuli z działki sąsiadki.

 

Podsumowując,

Nierzetelna, niedopuszczalna swobodna interpretacja szczątkowych wyników badań dokonana przez dyletantów to, moim zdaniem, niskich lotów zabieg propagandowy. Zastanawiam się tylko, czy osoby dopuszczające się takiej manipulacji nie mają świadomości odpowiedzialności za swoje słowa i czyny? I nawet nie piszę o odpowiedzialności prawnej, ale moralnej.

Czemu to ma służyć, bo chyba nie ochronie mieszkańców i środowiska? W ten sposób nie rozwiązuje się trudnych sytuacji. Nie chroni się kogoś wywołując u niego strach. Mieszkańcy potrzebują spokoju i mądrego, wyważonego, a przede wszystkim efektywnego działania. W październiku, najpóźniej listopadzie naukowcy z Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi oraz Ośrodka Badań i Kontroli Środowiska w Katowicach zakończą badania i powstanie ekspertyza, która wszystko wyjaśni.

Apeluję, parafrazując słowa lidera nieformalnego ruchu pn. Komitet: " Nie róbmy z poważnej sprawy piaskownicy"!

 

Tomasz Dudziak

Absolwent Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk w Warszawie