stat4u
Korsze. Zdechła sarna dopiero po 4 miesiącach „wędrówki” została przekazana firmie utylizacyjnej. W tym czasie „leżakowała” w pojemniku na śmieci i pod ziemią przy ulicy Przemysłowej w Korszach. - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią

Korsze. Zdechła sarna dopiero po 4 miesiącach „wędrówki” została przekazana firmie utylizacyjnej. W tym czasie „leżakowała” w pojemniku na śmieci i pod ziemią przy ulicy Przemysłowej w Korszach.

Aktualności » Korsze. Zdechła sarna dopiero po 4 miesiącach „wędrówki” została przekazana firmie utylizacyjnej. W tym czasie „leżakowała” w pojemniku na śmieci i pod ziemią przy ulicy Przemysłowej w Korszach.

Data:07.10.2013 (ost. aktualizacja 07.10.2013 21:58)
  • ilustracja do tekstu
    ilustracja do tekstu

Burmistrz o sarnie wiedział, Prokurator odmówił wszczęcia dochodzenia, Powiatowy Lekarz Weterynarii oraz Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny  stwierdzili nieprawidłowości w postępowaniu ze zwierzęciem, a policja wobec wiceprezesa spółki  „zastosowała środek oddziaływania wychowawczego w postaci pouczenia”

Okazuje się, że zarządzając miejską spółką, której przedmiotem działalności gospodarczej są usługi komunalne na potrzeby mieszkańców Gminy Korsze w zakresie zbiorowego zaopatrzenia w wodę i zbiorowego odprowadzenia  ścieków oraz usług w zakresie odbioru, transportu i utylizacji odpadów komunalnych, oczyszczania ulic i chodników, można postępować niezgodnie z procedurami i w najgorszym przypadku zostać jedynie pouczonym przez policję.

Ale po kolei. W kwietniu bieżącego roku znaleziona została zdechła sarna. Prokuratura Rejonowa w Kętrzynie odmówiła wszczęcia dochodzenia w sprawie (jak wynika z postanowienia) nieumyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób powodującego zagrożenie epidemiologiczne lub szerzenie się choroby zakaźnej albo zarazy zwierzęcej, poprzez niewłaściwe postępowanie z padliną sarny ... z uwagi na to, że czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego.

W tym samym postanowieniu (z 17 lipca 2013) stwierdza się, że rozpytany na tę okoliczność Powiatowy Lekarz Weterynarii oświadczył, że dozwolone jest zakopanie padliny, ale dopiero po uzyskaniu jego zgody i może tego dokonać podmiot uprawniony. Jak stwierdza lekarz, spółka „Wikom” nie jest takim podmiotem. Następnie wskazuje akty prawa unijnego, a także polskiego, określające odpowiedzialność za wykonanie takiej działalności bez wymaganych uprawnień zgodnie z przepisami postępowania w sprawach o wykroczenia.

W tym czasie (lipiec 2013) padła zwierzyna nadal znajdowała się w miejscu, o którym wiedzieli jedynie prezesi spółki (nie wydaje się, by prezes nie wiedział, co robi jego zastępca) i prawdopodobnie urzędnik Urzędu Miejskiego w Korszach.

Ten sam Powiatowy Lekarz Weterynarii w Kętrzynie, którego opinia znalazła się w postanowieniu prokuratury z lipca 2013, po otrzymaniu 26 sierpnia 2013r pisemnej informacji o zakopanej gdzieś na terenie gminy Korsze padliny wszczyna postępowanie i już dzień po zgłoszeniu padlina zostaje odkopana przez spółkę „Wikom” i przekazana uprawnionej firmie utylizacyjnej. Tak więc musiały minąć 4 miesiące, żeby spółka „Wikom” postąpiła zgodnie z procedurami. Równocześnie Powiatowy Lekarz Weterynarii w Kętrzynie biorąc pod uwagę ustalenia postępowania w tej sprawie zawiadamia Komendę Powiatową Policji w Kętrzynie o zaistniałym fakcie celem podjęcia stosownej interwencji w trybie przepisów kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia w związku z  art. 77 ustawy z dnia 11.03.2004r  O ochronie zdrowia zwierząt i zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt , który za popełnione wskazane w nim czyny przewiduje karę aresztu, ograniczenia wolności albo karę grzywny.

Ostatecznie policjanci z Komisariatu Policji w Korszach „ukarali” zastępcę prezesa spółki miejskiej w Korszach jedynie pouczeniem.

Należy dodać także, że sprawą zajął się również Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Kętrzynie, który stwierdza, iż zgodnie z Regulaminem utrzymania czystości i porządku na terenie Gminy Korsze, Rozdział VI § 13 pkt 9 zwłoki zwierząt bezdomnych i wolno żyjących winny być niezwłocznie usunięte i poddane utylizacji, w związku z czym stwierdzono nieprawidłowe postępowanie w w/w sprawie. Przy okazji przeprowadzonego postępowania wynika, że o całym procederze wiedział urzędnik Urzędu Miejskiego w Korszach.

Cała ta sytuacja daje do myślenia mieszkańcom gminy Korsze, bowiem jak wiadomo przedmiotem działalności gospodarczej spółki „Wikom” oprócz innych  są także usługi komunalne na potrzeby mieszkańców Gminy Korsze w zakresie zbiorowego zaopatrzenia w wodę.

Jeśli więc nie postąpiono zgodnie z procedurami ze zdechłą sarną (z lenistwa bądź oszczędności), to czy bezpieczeństwo mieszkańców gminy jest zapewnione w innych obszarach, za które odpowiada spółka?

Czy nie powinno się wymagać od prezesów tej spółki więcej, niż od innych? Czy w końcu nie byłoby zasadnym odsunąć od pełnionych obowiązków prezesów? Co na to odpowiednie ciała statutowe spółki czy Rada Miejska w Korszach ? I w końcu co na to burmistrz Korsz, który wiedział o padniętym zwierzęciu?

Tomasz Dudziak

redaktor naczelny