stat4u
Korsze. To radna straszyła nas sądem - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią

Korsze. To radna straszyła nas sądem

Aktualności » Korsze. To radna straszyła nas sądem

Data:13.12.2013 (ost. aktualizacja 13.12.2013 11:16)

W nawiązaniu do artykułu z 05 grudnia 2013 pt. „ Po emisji reportażu otrzymaliśmy wezwanie przedsądowe”, z uwagi na rzetelność dziennikarską, winni jesteśmy wyjaśnienie.

 

Otóż wówczas, tuż po publikacji w Telewizji Mazurskiej reportażu pt. "Ołowiany problem" otrzymaliśmy przedsądowe wezwanie wysłane przez jedną z kancelarii prawnych z Olsztyna, w którym wzywano nas do zaniechania naruszania oraz usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych oraz praw autorskich.

Po przeczytaniu zamieszczonej przez naszą redakcję informacji wielu czytelników przekonanych było, że wezwania dokonała firma, której reportaż dotyczył. Wielu czytelników kontaktowało się z naszą redakcją wyrażając oburzenie i wspierając nas w działaniach. Przy tej okazji dziękuję w imieniu redakcji portalu „Info-Racje” oraz Telewizji Mazurskiej za wyrazy sympatii i wsparcia.

Skontaktował się również z nami wiceprezes firmy oznajmiając, iż nie poczynił żadnych kroków prawnych i nie zamierza tego robić, bowiem nie widzi podstaw. I słusznie.

Wobec powyższych faktów czujemy się w obowiązku wyjaśnić zaistniałą sytuację.

Otóż do naszej redakcji jak również do redakcji Telewizji Mazurskiej pismo przedsądowe skierowała kancelaria prawna z Olsztyna, której mocodawczynią była radna Rady Miejskiej w Korszach. Radna uznała, iż w reportażu zostały naruszone jej dobra osobiste i prawa autorskie. Będąc radną wybraną przez społeczeństwo i otrzymującą za to wynagrodzenie uznała, iż będąc na Sesji Rady Miejskiej w Korszach i odczytując wcześniej publicznie swoje zapiski posiada prawa autorskie do tych informacji. W reportażu treść ukazana została w formie wizualnej i w związku z tym radna stwierdziła, że posiada prawa autorskie do tych informacji. Te fakty były podstawą do „uruchomienia” przez radną kancelarii adwokackiej z Olsztyna i wystosowania do nas wezwania przedsądowego.

W związku z zaistniałą sytuacją oraz faktem, że odbiorca mógł mylnie odczytać treść artykułu, ponieważ nie wynikało z niego jednoznacznie, kto jest autorem wezwania, a  można było zrozumieć, że jest to firma będąca przedmiotem reportażu, czuliśmy się w obowiązku doprecyzować informację.

Tomasz Dudziak

redaktor naczelny