stat4u
Korsze. Gmina na bocznym torze. - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią
Wizyt:
Dzisiaj: 533Wszystkich: 1354215

    organizacja wesela kraków

    wesele kraków wedding planner organizacja wesel jako jedyni pracujemy w krakowie i okolicach co czyni nas ekspertami na tym rynku

    podpis do jedz

    dodaj komentarz anuluj pisanie odpowiedzi twój adres email nie zostanie opublikowany pola których wypełnienie jest wymagane są oznaczone symbolem podpis witryna

Korsze. Gmina na bocznym torze.

Aktualności » Korsze. Gmina na bocznym torze.

Data:14.05.2014 (ost.aktualizacja 14.05.2014 12:15)
  • Ewa Szyszkowska-Papis
    Ewa Szyszkowska-Papis

Burmistrz Korsz Ryszard Ostrowski na łamach swojej gazety chwali się o zrealizowanych inwestycjach w gminie Korsze. Włodarz opowiada również o planach na przyszłość i o sukcesach w pozyskiwaniu pieniędzy na inwestycje, które będą realizowane.

Nie wystarcza mu już jego periodyk i powtarza to samo w lokalnej gazecie. Z nadzieją , że jeszcze większa część elektoratu przeczyta. Postanowiliśmy sprawdzić jak owe inwestycje wypadają na tle ościennych gmin.

W gazecie burmistrza czytamy, że lada dzień rusza inwestycja kanalizacyjna. Dlaczego tak późno? Co robił Ryszard Ostrowski przez dwie kadencje, gdy inne gminy proces kanalizacyjny i wodociągowy mają już dawno za sobą? Na ten przykład gmina Srokowo, mniejsza i biedniejsza już dawno zapomniała o tym problemie. Tam też wójt zadbał o doprowadzenie gazu. W efekcie wszystkie kotłownie szkolne zostały zmienione z węglowych na gazowe. Nie przeszkadzało to, aby w międzyczasie wybudować ogromną salę gimnastyczną i co najważniejsze budynek z czternastoma lokalami mieszkalnymi.

Barciany także nie są gorsze. Budują imponującą halę widowiskowo – sportową z pełnometrażowym boiskiem, kanalizacja i wodociągi są na etapie końcowym. Ponadto gmina jako jedna z niewielu może poszczycić się realizacją programu informatycznego – infrastrukturą szerokopasmową.

Korsze to bez wątpienia miasto z przeszłością kolejarską. Od dawna kojarzone właśnie z nią i to dzięki niej miasteczko nasze stało się znaczącym węzłem prowincji wschodniopruskiej. Dzięki kolei miasto błyskawicznie rozwijało się. Kwitł handel, rozwijały się przedsiębiorstwa, napływała ludność. Prawie 25 lat temu do Korsz przyjechał pierwszy elektryczny pociąg.

Śmiało można stwierdzić, że większość mieszkańców Korsz i ich rodziny mają związek z koleją.

Poprzedni burmistrz Jerzy Skórko wiedział, że owe dziedzictwo należy pielęgnować i przede wszystkim ocalić infrastrukturę, która pozostała. Wywalczył legendarny parowóz typu OL49 i ustawił go na honorowym miejscu. Planował stworzyć muzeum kolejnictwa i wiele innych atrakcji. Były burmistrz wiedział dobrze, że Korsze nie posiada walorów turystycznych i nie może równać się z innymi miastami na Mazurach, dlatego dbając o naszą przeszłość kulturową, jednocześnie chciał z kolei uczynić produkt turystyczny.

Niestety pomysłu tego nie popierał obecny burmistrz, bo tuż po objęciu fotela burmistrzowskiego sprzedał obie wieże ciśnień za 15 tysięcy złotych. A szkoda. Bo na ten przykład miasto Kętrzyn kupiło za przysłowiową złotówkę od PKP budynek dworca kolejowego i lada dzień rozpoczną rewitalizację. Jak zapewniły władze miasta do końca roku budynek będzie oddany do użytku. I choć Kętrzyn nigdy nie był znaczącym węzłem kolejowym, to stawia na kolej. Dodatkowo zaplanowano stworzyć muzeum kolei wraz z eksponatami. To nie jedyna inwestycja miejska w Kętrzynie. Do końca tego roku powstanie budynek socjalny dla ponad dwudziestu rodzin. W następnym roku planuje się wybudowanie kolejnych mieszkań. Całkowity koszt realizacji inwestycji to około 3 miliony złotych.

Ryszard Ostrowski chwali się, że powstałe na terenie gminy farmy wiatrowe przynoszą ogromne zyski. Około 2,5 miliona złotych wpływa rocznie do miejskiej kasy od firmy wiatrowej. To dlaczego nie można było wybudować choć jednego budynku socjalnego, który w dużej mierze rozwiązałby problem mieszkaniowy w naszej gminie. A problem ten nie jest mały.

A dlaczego nie można by było pozyskać środki zewnętrzne na ten cel zwłaszcza, że jak sam burmistrz głosi, unijne wnioski przygotowywane i realizowane są wzorcowo. Przebudowa centrum miasta (wymiana chodników i to w obrębie centrum) wypada blado na tle inwestycji realizowanych w innych gminach.

Zastanawiam się czy burmistrz czuje tożsamość z miejscem zamieszkania? Chyba nie, bowiem tu nie urodził się, ani nie spędził dzieciństwa. Burmistrz nie jest stąd, dlatego być może kolejarskie dziedzictwo miasteczka jest mu obce, tak jak i potrzeby mieszkańców.

Ewa Szyszkowska-Papis