stat4u
Korsze. Czy punkt widzenia zależy od punktu siedzenia? - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią

Korsze. Czy punkt widzenia zależy od punktu siedzenia?

Aktualności » Korsze. Czy punkt widzenia zależy od punktu siedzenia?

Data:22.05.2014 (ost.aktualizacja 22.05.2014 14:52)
  • Ewa Szyszkowska-Papis
    Ewa Szyszkowska-Papis

Miałam nie odnosić się do polemiki redaktora biuletynu samorządowego, związanej z moim artykułem, ale zrobię wyjątek, ponieważ sprawa dotyczy zatrudniania w mojej gminie.

Pominę wszelkie wycieczki sentymentalne i personalne redaktora. Nie zniżę się również do poziomu piszącego i nie nazwę go wołem.

Oczywiście, że każdy może pracować tam, gdzie chce i gdzie otrzyma pracę. Będę jednak zdecydowanie reagować, jeśli ktoś dostaje pracę poprzez protekcję. Szczególnie, że każde miejsce pracy jest na wagę złota. Jeśli redaktor gazety samorządowej mieni się urzędnikiem, to niech przystąpi do konkursu rozpisanego na tzw. wolne stanowisko urzędnicze i udowodni, że jest lepszy od innych, bo z pewnością w gminie nie brakuje ludzi wykształconych. A nie chowa się za umową zleceniem na wykonanie zadań z zakresu pożytku publicznego i wolontariatu po to, aby „miękko” przejść na fotel redaktora naczelnego gminnego biuletynu.

Przypomnę, że do końca ubiegłego roku obecny redaktor naczelny był redaktorem naczelnym jednego z tytułów powiatowych. Wtedy to burmistrz Korsz miał „dobrą prasę”. Wszelkie działania realizowane przez Ryszarda Ostrowskiego były aprobowane i szeroko opisywane. Nie zawsze bezpłatnie. Tak było przez ostatnie 7 lat, czyli za kadencji wspomnianego burmistrza.

Tak się redaktor utożsamia z gminą, ale jak burmistrzem był Jerzy Skórko to nie było widać tego patriotyzmu lokalnego ze strony naczelnego „Twoja Gmina Korsze”. Wtedy to redaktor nie dostrzegał pozytywnych działań ze strony samorządu (inwestycje, porządek, bezpieczeństwo, inicjatywy), a tylko krytykował. Dlaczego? Niech każdy sobie odpowie.

Co do emigracji i pracy na obczyźnie to między innymi przez prywatę, kolesiostwo i tak zwane układy wielu wykształconych ludzi musi pracować poza krajem. I dlatego będę patrzyła na ręce każdego burmistrza przy zatrudnianiu.

Tak jak już wspomniałam, po raz pierwszy i ostatni udzielam odpowiedzi. Nie zamierzam dalej prowadzić jakiejkolwiek polemiki, ponieważ w tym czasie powinnam tworzyć informacje dla widzów. Ja nie otrzymuję stałego wynagrodzenia z publicznych pieniędzy, ja muszę na nie ciężko zapracować. Dlatego nie pozwolę „wciągnąć się” w riposty bez końca.

Ewa Szyszkowska-Papis