stat4u
Korsze. BURMISTRZ RYSZARD TO DOPIERO ŻARTOWNIŚ! - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią

Korsze. BURMISTRZ RYSZARD TO DOPIERO ŻARTOWNIŚ!

Aktualności » Korsze. BURMISTRZ RYSZARD TO DOPIERO ŻARTOWNIŚ!

Data:20.10.2017(ost. aktualizacja 20.10.2017 20:36)
  • Urząd Miejski w Korszach/Archiwum
    Urząd Miejski w Korszach/Archiwum

Wydawało się, że problem z dostępem do informacji z Urzędu Miejskiego w Korszach to już przeszłość. Co prawda odpowiedzi na wniosek pojawiają się dopiero po dwóch tygodniach, ale lepsze to,  niż jak bywało wcześniej.

Trzeba było też „wyprostować” kwestię dostępu do nagrań z sesji, ale i tutaj, przynajmniej formalnie, jest w porządku. Pisaliśmy o tym tutaj

No właśnie. Formalnie, bowiem po zmianie Statutu Gminy Korsze udało się nam uzyskać tylko jedno nagranie z sesji, które opublikowaliśmy. W naszej ocenie, nagrania audio z sesji powinny być niezwłocznie publikowane na oficjalnej stronie gminy. Mówimy o nagraniach audio dokonywanych przez pracownika BOR, czyli Biura Obsługi Rady.

Można by się było pokusić jeszcze o nagrania audio-wideo, bowiem jakiś czas temu burmistrzowi zamarzyło się mieć swoją telewizję, ale dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Korszach, w którego posiadaniu jest kamera, woli nagrywać telenowelę pt. „Najlepiej smakuje, gdy babcia gotuje!”. No, ostatecznie nagra przesłanie burmistrza do Narodu, ale to pewnie dopiero w okresie kampanii wyborczej.

Kolejne próby otrzymania nagrań z następnych sesji spełzły na niczym.

Kiedy po XLI sesji Rady Miejskiej w Korszach z dnia 28 lipca 2017r poprosiliśmy o nagranie, tradycyjnie po dwóch tygodniach zostaliśmy poinformowani przez pracownika BOR, że nagrania nie ma, bo zepsuł się dyktafon. Zdarza się. Tym bardziej, że ten, który służył dotychczas, sam zakupiłem pracując w urzędzie 10 lat temu.

O nagranie wystąpiliśmy również po kolejnej sesji, która odbyła się 28 sierpnia 2017r. Przypuszczając, że otrzymamy materiał dopiero 14. dnia od przesłania wniosku, udaliśmy się do urzędu. Pracownik BOR poinformował nas, że nie może nagrać nam pliku (co zajęłoby mu dosłownie minutę), bo … musi do nas napisać pismo przewodnie.

Przyjęliśmy tę informację do wiadomości, chociaż wydawało się nam to dziwne. Po kilku dniach otrzymaliśmy odpowiedź, pod którą podpisał się sam Burmistrz Ryszard, że nagrania nie dostaniemy, bo … zepsuł się dyktafon.

Nowy dyktafon, który został zakupiony za 349,00 zł  31 lipca 2017 (tak wynika z otrzymanej informacji), zdaniem burmistrza popsuł się zanim został użyty.

Poprosiliśmy więc o informację, czy nowy urzędowy nabytek był chociaż w trakcie sesji 28 sierpnia 2017 używany oraz czy faktycznie uległ awarii, a także kiedy został oddany do naprawy i jaka była usterka oraz czy już został naprawiony ?

W odpowiedzi, tym razem otrzymanej od sekretarza gminy wyczytaliśmy, że dyktafon nie był używany podczas sesji 28 sierpnia 2017r i nie uległ awarii, nie został więc oddany do naprawy.

Tymczasem, jak wynika z informacji, które uzyskaliśmy od radnych, owszem, dyktafon uległ awarii podczas sesji lipcowej, ale kolejne sesje były już nagrywane przez pracownika BOR.

Istny Meksyk w Korszach…

Przedstawiając powyższe chcemy pokazać w jaki sposób działa instytucja samorządowa, ta konkretna instytucja. Przede wszystkim to nie nas, ale mieszkańców gminy pozbawia się możliwości przynajmniej odsłuchania sesji, bowiem „okrojone” protokoły pojawiają się dopiero po kilku miesiącach.

Traci się czas na odpisywanie na pisma, wyszukując przy tym różnych forteli, by tylko nie przesłać tego, o co prosimy. Angażuje się w sprawę kolejno pracownik BOR, burmistrz, sekretarz gminy.

Wystąpiliśmy z prośbą do Andrzeja Wankiewicza - Przewodniczącego Rady Miejskiej w Korszach, by na początku każdej sesji stwierdzał, czy pracownik BOR nagrywa posiedzenie czy też nie ? Mamy pewność, że Przewodniczący Wankiewicz poważnie podejdzie do naszej prośby. On nie robi sobie żartów z mieszkańców.

Tomasz Dudziak

Redaktor naczelny