stat4u
JAK NIE HEMOROIDY TO EGZEMA ! - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią

JAK NIE HEMOROIDY TO EGZEMA !

Aktualności » JAK NIE HEMOROIDY TO EGZEMA !

Data:22.05.2016 (ost. aktualizacja 22.05.2016 18:20)
  • Ilustracja do tekstu/ źródło: Internet
    Ilustracja do tekstu/ źródło: Internet

W czasach minionego ustroju, gdy radzieccy towarzysze trzęśli obozem „państw miłujących pokój”, polski przywódca Edward Gierek wybierał się,by złożyć wizytę papieżowi Pawłowi VI. Oczywiście po uzyskaniu wpierw zgody Leonida Breżniewa panującego na Kremlu. Lud polski ułożył wówczas zgrabną opowieść jak to mistrz ceremonii przygotowuje Gierka i na koniec ostrzega:

- Panie Pierwszy Sekretarzu jest taki zwyczaj, że Papieża całuje się w pierścień, a tu niestety jest przykra sprawa – Papież ma egzemę.

- Ja to mam pecha – żali się na to Gierek. - Jak nie hemoroidy, to egzema!

W nowym jewrosojuzie, do którego wstąpili my 1 maja 2004 roku, medycyna poczyniła postępy i na pewno szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Junker rectum ma wolne od tego uciążliwego schorzenia. Stąd polscy politycy załatwiający różne sprawy w Brukseli nie dość, że mają o wiele higieniczniej niż Gierek w Moskwie, a do tego jeszcze dostają potężne gaże - a to jewroposłow, a to różnych „komisarzy.”

Lokajstwo europejskie ma eleganckie opakowanie, nie to co siermiężne lokajstwo w czasach Breżniewa. Można by powiedzieć, że teraz to dopiero lokajstwo polskie wywalczyło sobie luksusowe i pachnące warunki pracy.

Ale wszak lokajstwo czy siermiężne czy pachnące lokajstwem być nie przestaje. Cóż tu jednak począć kiedy połowa prawie polskiego Sejmu właśnie do takiego zajęcia przywykła. Kiedy słucham wystąpień posłów Platformy, PSL czy Nowoczesnej właśnie określenie „lokajstwo” przychodzi mi na myśl.

Unia jest traktowana jak jakieś niekwestionowane dobro, niebotyczna jasna i bezinteresowna potęga, która nas dzikusów cywilizuje. Drogi nam buduje, chaty ociepla, dyrektywy dobrotliwe daje. Bez tej Unii nic byśmy nie zrobili jeno w ciemnocie po błocie brodzili i woły zaprzężone do furmanek batem okładali.

Takie właśnie tony, brzmiały w wystąpieniach posłów opozycji w trakcie „debaty” nt. suwerenności i ultimatum, które Komisja Europejska raczyła skierować do tubylczego rządu w Warszawie.

Strony: