stat4u
ITALIA PLECAMI DO BRUKSELI - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią
Wizyt:
Dzisiaj: 1038Wszystkich: 1358539

    witamina adek

    Witamina ADEK jest doceniana i stosowana przez wiele osób. Z jej pomocą możesz zadbać o siebie w kompleksowy sposób i pozbyć się wielu dolegliwości. Przekonaj się!

    e-natura.pl

ITALIA PLECAMI DO BRUKSELI

Aktualności » ITALIA PLECAMI DO BRUKSELI

Data:15.03.2018(ost. aktualizacja 15.03.2018 15:30)
  • Ryszard Czarnecki/Archiwum
    Ryszard Czarnecki/Archiwum

Wybory w trzecim co do wielkości kraju Unii Europejskiej potwierdziły ogólną tendencję na Starym Kontynencie: widmo eurosceptycyzmu krąży po Europie. Poprawiony „bon-mot” Karola Marksa oddaje istotę sprawy ‒ obywatele kolejnych państw członkowskich UE pokazują Brukseli żółtą kartkę albo, co bardziej krewcy, na przykład południowcy w przypadku Italii, gest Kozakiewicza. Jeżeli dwoma największymi zwycięzcami włoskich wyborów są partie polityczne, które w Parlamencie Europejskim należą do dwóch frakcji euronegatywistów ‒ to właśnie ten fakt wystarczy za najlepszy komentarz.


Czarny sen eurofederalistów


A tak konkretnie: partia nr 1 wyborów do Camera dei Deputati to Ruch Pięciu Gwiazd, który w europarlamencie należy wraz z ugrupowaniem Nigela Farage’a ‒ UKIP (Partia Niepodległości Wielkiej Brytanii) do EFDD, czyli do frakcji Europy Wolności i Demokracji Bezpośredniej. Jak się tam znalazła? Nikt jej nie zmuszał. Rzecz w tym, że zdecydowało o tym nie tyle kierownictwo polityczne tej formacji, czy sami europosłowie, ale.... członkowie i sympatycy Ruchu w głosowaniu internetowym! Owa „demokracja bezpośrednia” w nazwie frakcji w PE jest, jak widać, traktowana poważnie. Ale ten właśnie internetowy wybór świadczył o nastrojach Włochów już przed prawie czterema laty. Alternatywa dla grupy Farage'a ‒ tego polityka, który poprzednika Tuska na stanowisku szefa Rady Europejskiej określił jako „mokrą ścierkę” ‒ byli Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy, a więc grupa, gdzie jest PiS. Okazaliśmy się dla Włochów zbyt miękcy!
Odrzucili też akces do Liberałów Guy Verhofstada jako formacji zbyt euroentuzjastycznej. W efekcie ponad 80 procent głosów padło właśnie na akces do frakcji „antyeuropejskiej”, jak określają ją bezrefleksyjni, czy po prostu niemądrzy wielbiciele Brukseli.


Drugim zwycięzcą wyborów okazała się Lega Nord ‒ Liga Północna, która w ostatnich kilku latach ograniczyła radykalne wypowiedzi i przesunęła się trochę do centrum ‒ choć dalej jest dla mediów włoskiego mainstreamu symbolem politycznego „populizmu”. Matteo Salvini poprowadził Ligę do wyniku lepszego niż jej koalicyjny partner „Forza Italia” Silvio Berlusconiego.


W wewnętrznym meczu prawicowej koalicji „Północ” z Salvinim pokonała Berlusconiego, też przecież człowieka z tej lepiej zindustrializowanej, bogatszej części Włoch ‒ bo z Mediolanu ‒ aż o ponad cztery procent głosów. Mało kto wie o tym, że Lega Nord przez parę lat była wraz z Prawem i Sprawiedliwością w jednej frakcji w Parlamencie Europejskim. Było to w drugiej połowie kadencji 2004-2009, a więc pierwszej po wejściu Polski do UE. W tamtym czasie, ale też i w następnej kadencji europosłowie Ligi znani byli głównie ze swoich happeningów w PE, które kończyły się nieuchronnym pojawieniem się ochroniarzy i wyproszeniem Włochów z sali posiedzeń. Okrzyki i plakaty na sali posiedzeń są sprzeczne z regulaminem, ale jakoś są czasem dziwnie tolerowane o ile pojawiają się po lewej stronie PE, tam gdzie siedzą komuniści, socjaliści czy zieloni.


Eurorealiści i eurosceptycy weszli do gry


Subiektywne spojrzenie na politykę to norma. Proszę wiec pozwolić mi powiedzieć, że obie formacje, które w zeszłą niedzielę otwierały szampany głosowały zarówno za – dwukrotnie ‒ powołaniem mnie na stanowisko wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego, jak również w lutym tego roku były przeciwne mojemu odwołaniu. Współpraca jest faktem, co oczywiście nie oznacza, że nie ma różnic, na przykład w stosunku do Rosji (szczególnie w tym aspekcie chodzi o Lega Nord). Nie należy też wykluczyć takiej czy bliższej kooperacji także w przyszłości ‒ a przyszły skład europarlamentu po wyborach do PE w końcu maja 2019 roku będzie zapewne zdecydowanie różnił się od obecnego, z jego lewicowo-liberalno-zieloną większością. Już w tej chwili frakcje eurosceptyków i eurorealistów (nie mówię o wcale niemałej liczbie osób o takich poglądach zasiadających w innych grupach politycznych ‒ w zasadzie wszystkich, poza komunistami, bo znam takich europosłów z frakcji nie tylko chadeckiej, ale nawet socjalistycznej i ALDE-liberałów) liczą mniej więcej 190 posłów. Ostatnie wybory we Włoszech, ale też te wcześniejsze, w 2017 roku: w Holandii, Francji, Czechach czy Austrii pokazały, że krytycy eurobiurokracji nawet jeśli nie są w stanie współtworzyć rządu ‒ jak jednak w Austrii ‒ czy doprowadzić do sytuacji, że rząd „wisi” na ich poparciu ‒ jak jednak w Czechach ‒ to znacząco poszerzyły swoje zaplecze parlamentarne.

Strony: