stat4u
GŁUPOTA I BRAK ZASAD - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią

GŁUPOTA I BRAK ZASAD

Aktualności » GŁUPOTA I BRAK ZASAD

Data:26.10.2016 (ost. aktualizacja 26.10.2016 11:47)
  • Poseł Janusz Sanocki/archiwum
    Poseł Janusz Sanocki/archiwum

Sejm na wniosek kierownictwa PiS, przy pełnym wsparciu Platformy, Nowoczesnej i częściowym - PSL przyjął "Deklarację Pamięci i Solidarności Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej oraz Verkhovnej Rady Ukrainy".

Przeciwko tej uchwale głosowało 33 posłów klubu Kukiza, 2 niezrzeszonych (ja i Robert Winnicki) koło "wolni i solidarni" - Kornela Morawieckiego (3 posłów). Ale co ciekawe przeciwko tej głupiej i podłej uchwale głosowało także 3 posłów PSL oraz 3 z PiS, którzy wyłamali się z klubowej dyscypliny. W sumie 44 posłów starało się uratować i honor i elementarne poczucie racjonalności polskiego parlamentu. Dobre i to!

 

Kto sieje wiatr?

Uchwała Sejmu zaproponowana przez kierownictwo PiS i ochoczo podjęta przez PO i Nowoczesną jest najlepszą ilustracją ślepej polityki, jaką Polska prowadzi na wschodzie, a raczej, jaką realizuje, bo źródła tej polityki leżą poza Warszawą. I działania poprzedniego rządu PO-PSL i obecnego nie służą bowiem polskim interesom w tym wymiarze. Polska jest tutaj pionkiem rozgrywanym czy to przez dominujące w Unii państwa czy też wprost przez Stany Zjednoczone.

To bowiem USA podgrzewają sytuację na wschodzie próbując osłabić Rosję - jedyne państwo, które jest w stanie przeciwstawić się amerykańskiej polityce na Bliskim Wschodzie. Wściekła antyrosyjskość przybierająca już karykaturalne wymiary nie wynika z jakichkolwiek racjonalnych przesłanek, a jest jedynie narzędziem propagandowym, mającym osłonić i uzasadnić eskalację działań politycznych, gospodarczych, a niewykluczone, że w przyszłości także militarnych przeciwko Rosji. W amerykańskiej propagandzie Rosja ma być rzekomym światowym zagrożeniem. Podaje się przykład Gruzji i wojny z 2008 r. gdzie polski prezydent Lech Kaczyński miał wypowiedzieć słynne proroctwo: "Dziś Tbilisi, jutro Kijów, pojutrze Warszawa".

Tylko, że nikt prawie nie sięga do źródeł i nie wspomina, że w 2008 r. stroną, która rozpoczęła działania wojenne przeciwko wojskom rosyjskim ochraniającym rejon Abchazji, była Gruzja. To prezydent Saakaszwili upewniony obietnicą poparcia udzielonego przez USA kazał zaatakować oddziały rosyjskie.