stat4u
DEMOKRACJA - LUDOWA, WOJNA – HYBRYDOWA - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią
Wizyt:
Dzisiaj: 235Wszystkich: 1358885

    lepienie z gliny warszawa

    prowadzimy warsztaty ceramiczne dla dzieci młodzieży dorosłych i seniorów uczymy jak z gliny stworzyć proste rzeczy użytkowe

    zegarki jelly

    zegarek jelly produkty już od zł zobacz ceneo popularne oferty i opinie użytkowników odkryj coś dla siebie w dobrej cenie

DEMOKRACJA - LUDOWA, WOJNA – HYBRYDOWA

Aktualności » DEMOKRACJA - LUDOWA, WOJNA – HYBRYDOWA

Data:09.07.2016 (ost. aktualizacja 09.07.2016 20:31)
  • Janusz Sanocki
    Janusz Sanocki

Od 2014 r. w mediach polskich karierę robi pojęcie „wojna hybrydowa”. „Wojnę hybrydową” ma toczyć Putin i jest to jakoby jego wynalazek.

Na czym polega „wojna hybrydowa” Putina? Np. na tym, że w internecie jest wiele stron wyrażające poglądy pozytywnie oceniające działania Rosji. Narzędziem rosyjskiej „wojny hybrydowej” ma być też anglojęzyczna telewizja satelitarna Russia Todey prezentująca rosyjski punkt widzenia, ale także przekazująca informacje, od których stacje zachodnie stronią.

Stron internetowych atakujących Rosję w Internecie jest znacznie więcej, swoje strony internetowe ma każda grupa, każde państwo – ale jakoś to nie jest „wojna hybrydowa”. Podobnie jest z innymi mediami. Amerykanie mają CNN czy NBC  ale żaden polski komentator nie powie, że Obama prowadzi „wojnę hybrydową”.

Ba co tam CNN! Przecież i zadłużona Polska wydaje kilkadziesiąt milionów złotych na finansowanie krytycznej wobec rządu Łukaszenki telewizji „Biełsat” ale to jakoś nie jest „wojna hybrydowa” przeciwko Białorusi.  

Innym elementem „wojny hybrydowej” miałyby być działania rosyjskiej dyplomacji, w tym utrzymywanie fundacji na zachodzie, budujących pozytywny wizerunek własnego kraju i wspierających tych polityków, którzy są zwolennikami współpracy z Rosją.

Ale –na litość Boską- tak robią wszystkie państwa! W Polsce np. działają liczne fundacje  niemieckie -  Fundacja Eberta, Fundacja Adenauera a także kilkadziesiąt innych. Ba co tam fundacje? W Polsce niemieckie i amerykańskie koncerny medialne są właścicielami licznych tytułów gazet, radiostacji, portali internetowych.

TVN to telewizja amerykańska, właścicielem Radia RMF jest Bauer Media, a największy dziennik „Fakt” wydaje Ringier Axel Springer. Czy Niemcy i USA toczą przeciwko Polsce „wojnę hybrydową”.  Jakoś nie słychać wobec nich takiego określenia. Dlaczego?
„Wojna hybrydowa” to jakoby właściwość Putina, który odpowiada zresztą i za Brexit, i za bójki kibiców, i co tam jeszcze komu przyjdzie do głowy.

Każde niepowodzenie amerykańskiej polityki, każda wpadka eurokratów – to Putin. Czy nie wydaje się wam taki styl przekazu znajomy?  To „Rok 1984” Orwell’a gdzie wrogiem systemu był mityczny Goldstein, którego zdjęcie wyświetlano w trakcie „Seansu nienawiści”.

Przekaz propagandowy jaki jest skierowany przeciw Rosji – u myślącego człowieka - dawno już przekroczył granice akceptowalności. To wyraźne szczucie i przypisywanie samych negatywnych cech przeciwnikowi.

To co jakoby miałoby być „wojną hybrydową”, jest normalnym działaniem każdego państwa. Zresztą jak wiadomo, przymiotnik unieważnia znaczenie rzeczownika, nadaje mu inny sens. „Demokracja ludowa” to nie była żadna tam demokracja, a na „krześle elektrycznym” długo nie posiedziałeś. Więc po prostu „wojna hybrydowa” to nie żadna wojna, a tylko propagandowy epitet, który ma zwolnić polityków zachodnich – zwłaszcza amerykańskich, a za nimi i polskich – od racjonalnej oceny działań Rosji. To działanie ma także wyłączyć wszystkich, którzy w kwestii rosyjskiej mają inne zdanie . Niech no tylko ktoś wyrazi odmienną opinię natychmiast staje się „ruskim agentem” albo „przyjacielem Putina”.

Jaki jest cel tej zmasowanej propagandy, która wyraźne źródło ma w Waszyngtonie, a w polskich mediach jest wręcz obowiązkowym sposobem opisu Rosji? Nie chcę snuć spiskowych teorii, ale działania mocarstw mają racjonalne cele. Nieśmiało więc i bez zbytniej pewności, ale jednak podejrzewam, że Stany Zjednoczone chcą wywołać wojnę z Rosją i stąd ta propagandowa nagonka. Po co im wojna? A choćby po to, żeby coś zrobić z 18 bilionami dolarów długu (przy 16 bln PKB). W sytuacji gdy USA mają druzgocącą przewagę wojskową nie tylko nad Rosją, ale i nad całym światem być może waszyngtońskie jastrzębie doszły do wniosku, że teraz albo nigdy. Zanim do gry wejdą Chiny.

No i oczywiście my Polacy będziemy -  jak zwykle - stanowić pierwszą linię. Minister Macierewicz już czyści ostrogi i szykuje się do drogi. Martwię się tylko czy aby nie na Zaleszczyki?

Janusz Sanocki

Poseł na Sejm RP