stat4u
Czy burmistrz Korsz zatrudnił byłego redaktora naczelnego do składania gminnego biuletynu? - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią

Czy burmistrz Korsz zatrudnił byłego redaktora naczelnego do składania gminnego biuletynu?

Aktualności » Czy burmistrz Korsz zatrudnił byłego redaktora naczelnego do składania gminnego biuletynu?

Data:11.01.2014 (ost. aktualizacja 11.01.2014 15:42)
  • Miejski Ośrodek Kultury w Korszach
    Miejski Ośrodek Kultury w Korszach

A kultura tu podobno jest
Świadczy o tym nasz wspaniały dom kultury
Nawet z jego okien płynie nieraz jazz
To dlaczego jest jak jest - nie rozumiem

Parafrazując słowa zwrotki jednego z kultowych zespołów punkowych, w Korszach kultura też podobno jest, świadczy o tym nasz wspaniały dom kultury.

Pierwszego listopada 2013r (data jak data, żartowniś z tego burmistrza) na fotelu dyrektorskim korszeńskiego MOKu zasiadł Tomasz Lenkowski, prezes jednego ze stowarzyszeń działających w Korszach. Ptaszki ćwierkały jeszcze przed ogłoszeniem konkursu, że jest to „pewniak” przyszłego wyścigu o to stanowisko. Jak się okazało, przyroda jest nieomylna.

Nowy dyrektor zaczął z wysokiego „C”. Zlikwidował bezpłatne zajęcia rysunku prowadzone przez cenionego malarza. Zajęcia cieszyły się dużym zainteresowaniem wśród dzieci, które licznie i chętnie w nich uczestniczyły. Ale co tam. Wszak kultura musi być szeroko rozumiana i oprócz ducha trzeba zadbać o ciało. Zorganizowane zostały więc ćwiczenia na bóle kręgosłupa. Jak się dyrektor rozpędzi, to może w przyszłości zorganizuje salon masażu, gabinet stomatologiczny, przyjmowała będzie wróżka, a raz w miesiącu będą odbywały się zajęcia spirytystyczne?

Okazało się, że zajmowanie się zawodowo kulturą wyzwala wiele talentów. W dyrektorze obudził się talent dziennikarsko-operatorski. No i zabrał się za filmowanie. Szczególnie upodobał sobie filmowanie obrad sesji Rady Miejskiej w Korszach. Jak przystało jednak na dyrektora, nadzoruje on tylko, niczym reżyser, filmowanie sesji ograniczając się do przeprowadzania jedynie wywiadów z wybranymi samorządowcami. Za kamerą zaś dzielnie stoi … pracownica Miejskiego Ośrodka Kultury.

Dzielny dyrektor to człowiek wielkiego formatu i nie poprzestał na filmowaniu. Jak wieść gminna niesie, teraz w MOKu będzie tworzony i wydawany biuletyn. A co, jak kultura, to kultura. Całą gębą.

Tutaj jednak kreatywny dyrektor musiał ściągnąć posiłki. Szczęście uśmiechnęło się do niego. Jak nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, od początku roku w Miejskim Ośrodku Kultury można ujrzeć byłego już redaktora naczelnego jednego z tygodników powiatowych. Jak całkiem niedawno czytaliśmy, ów redaktor naczelny żegnając się z czytelnikami twierdził, że sam odchodzi z redakcji, by móc realizować się. Zaznaczył, że wcale nie został wyrzucony. Oczywiście wierzymy byłemu już redaktorowi. Po tym awansie teraz będzie prawdopodobnie realizował się składając gminny biuletyn w Korszach.

Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, zatrudniony został na umowę zlecenie w Urzędzie Miejskim w Korszach i oddelegowany do Miejskiego Ośrodka Kultury. I znowu ptaszki ćwierkają, że w urzędzie szykuje się konkurs na tzw. wolne stanowisko urzędnicze. Ach ta przyroda.

Zapytaliśmy dyrektora o zatrudnienie nowego pracownika. Niestety, szef jednostki nie udzielił nam odpowiedzi. Stwierdził, że nie jest przygotowany, żeby odpowiedzieć na to pytanie. Później poprosił o przesłanie pytania w formie pisemnej.

Panie Dyrektorze, musi pan przygotować się, żeby odpowiedzieć czy ktoś jest zatrudniony czy nie ? Nie potrafi pan udzielić odpowiedzi na pytanie o zatrudnieniu w placówce, którą pan zarządza? Zwłaszcza, że jak wszyscy wiemy, placówka nie jest liczna. Ale cóż, być może potrzebuje Pan czasu, aby policzyć w spokoju? A może trzeba kupić kalkulator?

Chyba, że potrzebował pan koła ratunkowego jak w jednym z teleturniejów i musiał wykonać telefon do przyjaciela (vide: wodza)?

Ostatecznie pan dyrektor zaprosił nas do siebie. Rozumiemy, że nie godzi się, piastując takie stanowisko, odpowiadać telefonicznie jakiejś tam redakcji. Trzeba osobiście pojawić się u pana dyrektora. W porównaniu z postawą burmistrza, który nie chce rozmawiać z byle jakimi mediami to i tak dyrektor jest łaskawy.

Otóż szanowny panie. Skończyła się era proszenia o informację. Nie będziemy ciągle prosić o to, do czego ktoś jest zobowiązany. Teraz to my będziemy decydować czy zamieścić sprostowanie czy też nie. Role się odwróciły.

Tak jak zaczęliśmy refrenem zespołu Zielone Żabki pt. „Kultura”, wypadałoby zakończyć też jego fragmentem. Może jednak nie. Pod koniec utworu można bowiem usłyszeć frazę: „ nie ma nie ma tu kultury, nie ma nie ma tu kultury”. Bylibyśmy jednak niesprawiedliwi to sugerując.

Chcąc nie chcąc nasuwa się pytanie, czy rozsądne jest, aby wydawać pieniądze na tworzenie nowej gazety zwłaszcza, że gmina nie należy do krezusów. Jak wiemy wszyscy stoimy przed problemem "wagi ciężkiej", tak zwaną ołowicą  w Korszach, a burmistrz na jednej z ostatnich sesji Rady Miejskiej sam stwierdził, że nie ma wystarczających środków na przebadanie wszystkich mieszkańców Korsz pod kątem obecności ołowiu w organizmach.

Może warto jednak wydać rozsądnie pieniądze pomagając mieszkańcom niż realizować kosztowne pomysły?

Tomasz Dudziak

Ewa Szyszkowska-Papis