stat4u
COMPAÑERO FIDEL CASTRO? PRESENTE! - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią

COMPAÑERO FIDEL CASTRO? PRESENTE!

Aktualności » COMPAÑERO FIDEL CASTRO? PRESENTE!

Data:05.12.2016 (ost. aktualizacja 05.12.2016 14:40)
  • poseł Janusz Sanocki
    poseł Janusz Sanocki

Zmarł Fidel Castro, kubański dyktator, rewolucjonista i komunista. Fidel – wspólnie z bratem Raulem oraz argentyńskim rewolucjonistą – Che Guevarą – stał na czele rewolucji, która w 1959 r. obaliła proamerykańskiego dyktatora Batistę. Przeprowadził wszystkie klasyczne reformy komunizmu, przede wszystkim znacjonalizował całą własność firm zagranicznych – głównie -  amerykańskich.

Od rewolucji 1959 r. aż do 2008 – kiedy oddał władzę bratu Raulowi - Fidel rządził jako dyktator Kubą. Zmarł w ub. piątek pozostawiając po sobie skomplikowaną pamięć. Dla wielu był uosobieniem wiecznego romantyka, rewolucjonisty, który pokonał amerykański imperializm i wyzwolił swój naród.

Dla innych bezdusznym tyranem. Kuba pod jego rządami, to bowiem kraj gdzie za krytykę władz trafia się do więzienia, gdzie więźniowie polityczni byli brutalnie torturowani i zabijani. Raul Castro i Che Guevara osobiście zabijali politycznych przeciwników. Fidel i jego otoczenie – walcząc o wolność - stworzyli więc nowy porządek, w którym o żadnej wolności politycznej mowy być nie mogło.

Natomiast kapłani rewolucji – w tym sam Fidel, cieszyli się pełną wolnością, nawet można by powiedzieć – pełną swobodą. Fidel prowadził bujne życie erotyczne i pozostawił po sobie – jak podaje prasa bulwarowa – 11 dzieci, w większości nieślubnych.

Jak pisze dziennikarka Ann Luise Bardach - W 1956 roku w ciąży z Castro były trzy kobiety. Fidel roztaczał wokół siebie nimb rewolucjonisty, romantyka i kobiety lgnęły do niego, a  on tę sytuację wykorzystywał.

Rewolucjoniści zawsze mieli luźny stosunek do kobiet, a już monogamię jako wymysł burżuazyjny odrzucali całkowicie. Nasz Piłsudski – w czasach kiedy jeszcze rzucał bomby w PPS też nie był lepszy. Potem – kiedy „wysiadł z czerwonego tramwaju” nieco się ustatkował.

Jednocześnie córka Fidela – Alina Fernandez Revuelta - wspomina go jako człowieka zimnego, pozbawionego wręcz ciepła i uczuć. Nie wiadomo jednak czy te relacje nie są napisane pod zamówienie prasy bulwarowej, po to żeby przedstawić dyktatora jako człowieka bez serca. Z drugiej strony trudno utrzymywać ciepłe, osobiste relacje z tuzinem potomstwa, zwłaszcza kiedy się służy „permanentnej rewolucji.” 

Lista zarzutów wobec Castro i stworzonego przez niego systemu jest długa, ale trzeba powiedzieć, że nie wszystkie oskarżenia należy traktować bezkrytycznie. Bez wątpienia potworna była (i nadal jest) polityka wewnętrzna, więzienie ludzi o odmiennych poglądach, tortury itd.

Ale krytycy reżimu kubańskiego zarzucają Castro, że wepchnął swój kraj w krańcową biedę.  Rzeczywiście na Kubie nie widać na ulicach nowiutkich mercedesów, nie ma kolorowych reklam, nie ma McDonaldsów. Ale czy te zewnętrzne oznaki kapitalizmu stanowią o bogactwie narodu?

Zaskakujące jest spojrzenie na statystyki. Okazuje się bowiem, że Produkt Krajowy Brutto na głowę mieszkańca w komunistycznej, rzekomo biednej Kubie osiąga na głowę Kubańczyka 10.200 dolarów rocznie. Tymczasem kapitalistyczna, leżąca obok Dominikana ma tylko 9.600 USD. Nawet Ekwador posiadający ropę naftową ma tylko 8.800 dolarów na głowę.

A pamiętać trzeba, że Kuba do ub. roku objęta była amerykańskim embargo handlowym, co poważnie hamowało jej gospodarkę.  Dane gospodarcze są ciekawe i dla tzw. „liberałów” bardzo niewygodne. Okazuje się bowiem, że ekipa Castro popełniając różne paskudne rzeczy, jakoś jednak dbała o dobro swojego narodu.  A także i to, że nie do końca jest prawdą, że model całkowitej wolności  gospodarczej – rozumianej jako likwidacja roli państwa w gospodarce - zawsze i wszędzie się sprawdza. Gdyby tak było Dominikana w PKB biłaby dzisiaj Kubę  na głowę.  A jest odwrotnie.

I tak oto Fidel Castro odchodząc zostawia po sobie nie tylko listę ofiar – ale jednak jakieś osiągnięcia, które pozwolą Kubańczykom zachować jednak jego legendę.

Na tym świecie – jak się okazuje i jak pisał poeta – „nic się nie kończy prostym tak lub nie.”

Janusz Sanocki

poseł na Sejm RP