stat4u
BORIS JOHNSON, CZYLI DLACZEGOŻ NIE JESTEM BRYTYJCZYKIEM ! - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią

BORIS JOHNSON, CZYLI DLACZEGOŻ NIE JESTEM BRYTYJCZYKIEM !

Aktualności » BORIS JOHNSON, CZYLI DLACZEGOŻ NIE JESTEM BRYTYJCZYKIEM !

Data:20.07.2016 (ost. aktualizacja 20.07.2016 15:41)
  • Ilustracja do tekstu/ źródło: Internet
    Ilustracja do tekstu/ źródło: Internet

Były burmistrz Londynu – Boris Johnson – ostry zwolennik Brexitu – został właśnie mianowany ministrem spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii.  I to jest wiadomość, która „leje miód na moje serce”, ale też która stawia mi retoryczne pytanie: Mój Boże dlaczegoż nie jestem Brytyjczykiem?

Boris jest bowiem politykiem, który w Polsce nigdy nie mógłby liczyć na żaden awans. U nas liczą się ludzie układni, grzeczni, rozmaici ćwierćinteligenci, którzy nikomu się nie narażą, bo nie mają kręgosłupa, charyzmy, charakteru.

Tymczasem nowy szef brytyjskiej dyplomacji w przeszłości zasłynął tym, że w ostrych słowach beształ wręcz czołowych polityków świata. Hilarię Clinton np. nazwał „sadystyczną pielęgniarką ze szpitala psychiatrycznego”.

Zadeklarował też, że wszedł do polityki, żeby walczyć z „ludźmi obłudnymi”, a Hillary Clinton reprezentuje to przeciwko czemu zawsze występował”.

W czasie kampanii ws. Brexitu, po wypowiedziach Obamy zachęcających Brytyjczyków do pozostania w Unii, Johnson zaatakował prezydenta USA udzielając wywiadu gazecie "The Sun". Powiedział wtedy, że Obama to hipokryta i powinien przeprosić Brytyjczyków za usunięcie swego czasu jednego z popiersi Winstona Churchilla z Białego Domu.

Mój Boże! Czy znacie choćby jednego polskiego polityka, który miałby odwagę „zaatakować Obamę”?

Polscy tzw. „politycy” organicznie nie są w stanie wyrazić swojej krytycznej opinii ani o Obamie, ani o Clinton, ani o Angeli Merkel.

Odbijają sobie to na Putinie, który już żadnych wpływów w Polsce nie ma.

A Boris Johnson nie bał się wręcz rugać największych tego świata i teraz został ministrem spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii. Teraz oni wszyscy będą musieli udawać, że „nic się nie stało” i przyjmować ministra choćby go nienawidzili  jak dżumy.

Strony: