stat4u
BISKUPI W TOTALNEJ OPOZYCJI - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią

BISKUPI W TOTALNEJ OPOZYCJI

Aktualności » BISKUPI W TOTALNEJ OPOZYCJI

Data:08.09.2017 (ost. aktualizacja 08.09.2017 21:55)
  • Janusz Sanocki/Archiwum
    Janusz Sanocki/Archiwum

Nie mogłem zrozumieć po co Jarosław Kaczyński wyskoczył z tematem reparacji wojennych jakie miałyby nam wypłacić Niemcy. 72. lata po wojnie, po kilku traktatach międzynarodowych, w tym polsko-niemieckim układzie o przyjaźni z 1990 roku, w którym uregulowano wszystkie kwestie i o odszkodowaniach nie wspomniano, ogłaszanie przez przywódcę PiS, a potem powtarzanie przez ministrów, że Niemcy powinny nam wypłacić reparacje, czemuś musi służyć. Ale czemu?

Gdyby rzeczywiście sprawa miała być podniesiona poważnie, najpierw polski rząd powinien dogłębnie przeanalizować kwestie prawne, czy rzeczywiście odszkodowania w obecnej sytuacji nam się należą, a także czy wysunięcie roszczeń nie skomplikuje stosunków polsko-niemieckich. A nie wyskakiwać jak Filip z konopi wołając: płaćcie Szwaby za wojnę!

Zwłaszcza, ze wszystko wskazuje na to, że oficjalnie polski rząd nie wystąpi z tymi roszczeniami. Po co więc był ten szum?

Piszę o tym w dniu, kiedy na ten temat wypowiedzieli się polscy biskupi. "Pojednanie to słowo, które od ponad ćwierćwiecza określa relacje polsko-niemieckie. To wielka wartość, którą udało się osiągnąć i którą podtrzymujemy dzięki wysiłkowi nie tylko polityków, ale licznych ludzi dobrej woli po obu stronach granicy. Mamy jednak świadomość, że łatwo można ją utracić przez nieprzemyślane decyzje, a nawet przez zbyt pochopnie wypowiadane słowa" – napisali: abp Henryk Muszyński, bp Jan Kopiec, abp Wiktor Skworc, kard. Kazimierz Nycz i bp Tadeusz Lityński.

W ten sposób hierarchowie Kościoła, który ma ogromną zasługę w osiągnięciu polsko-niemieckiego pojednania, przypomnieli niedawną przeszłość. Kiedy w 1965 r. polski episkopat pod kierunkiem prawdziwego męża stanu - prymasa Stefana Wyszyńskiego wystosował list do biskupów niemieckich pisząc: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”, w komunistycznej propagandzie rozszalała się burza. Napaściom na biskupów nie było końca.  Gomułka wołał: „Panowie w purpurach – nie wtrącajcie się do polityki!”

Jednak to właśnie list biskupów stał się podstawą późniejszego pojednania obu narodów. I Niemcy, którzy w czasie wojny byli agresorami, zaczęli do Polski jeździć porządkować groby ofiar, kanclerz Brandt ukląkł pod pomnikiem ofiar, a zwykli Niemcy w czasie stanu wojennego zaczęli masowo i na wielką skalę pomagać Polakom całkiem bezinteresownie. Ja sam i moja rodzina doświadczyliśmy takiej pomocy. Kiedy siedziałem w więzieniu mój adres jakoś tam dotarł na zachód i regularnie moja żona otrzymywała paczki żywnościowe od nieznanych nam zupełnie Niemców. Obca zupełnie osoba - pani Uta Wiedemann z Berlina - słała paczki z jakże potrzebną wówczas pomocą regularnie co parę tygodni. Podaję to jako ilustrację, bo przecież nie była to sytuacja wyjątkowa – wielu Polaków, zwłaszcza opozycjonistów, zostało objętych pomocą indywidualną, a rozmaite fundacje niemieckie rzuciły się pomagać Polsce po 1989 wyposażając szpitale, ośrodki pomocy itd.

Polska miała też dobre relacje z zachodnim sąsiadem – inna sprawa jak te relacje i możliwości kolejne rządy wykorzystywały.

I oto Jarosław Kaczyński rzuca nagle hasło, które ewidentnie ma nastawić Polaków wrogo do Niemców – bo przecież to oczywista konsekwencja wysunięcia roszczeń.

I od wystąpienia Kaczyńskiego z rządowych mediów leje się na Polaków przekaz o treści następującej: „Dobry rząd PiS chce od Niemiec odszkodowań, a totalna opozycja nie. Bo totalna opozycja jest za Niemcami, przeciw Polakom.”

Tymczasem oto z krytyką harców Jarosława Kaczyńskiego na odcinku niemieckim wystąpili biskupi. Bo też biskupi we właściwy sobie wstrzemięźliwy, ale jednak zdecydowany sposób sklepali Jarkowi i całemu PiS-owi pupkę za wyskok z żądaniami reparacji. Ciekaw jestem jak na tę krytykę zareaguje sam Prezes i jego drużyna? Czy zaatakują biskupów twierdząc, że to „ukryta opcja niemiecka”, „postkomunistyczne złogi” i część „totalnej opozycji”?

Śmiało chłopaki, co się szczypiecie! Telewizję macie przecież w garści. Tak jak Gomułka w 1965.

Janusz Sanocki

Poseł na Sejm RP