stat4u
48 GODZIN W GRUZJI - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią

48 GODZIN W GRUZJI

Aktualności » 48 GODZIN W GRUZJI

Data:01.06.2016 (ost. aktualizacja 01.06.2016 19:58)
  • ilustracja do tekstu/źródło: internet
    ilustracja do tekstu/źródło: internet

Lubię przyjeżdżać do tego małego, ale dumnego narodu. O Gruzinach mowa. Jeden z dwóch najstarszych chrześcijańskich krajów świata (obok Armenii). Nacja zaradna, honorna, ale też „krew, nie woda”. Nasi przybywali tam głównie w XIX wieku, przemieszczając się po zesłaniach, będących karą za kolejne antyrosyjskie powstania.

Gruzini kochają wolność, wino, śpiew i kobiety – a więc tak bardzo nie różnią się od Polaków... Z Polski można dolecieć tam bezpośrednio samolotem LOT-u, czego nam jeszcze Unia nie zakazała, jak to uczyniła, czasowo ponoć, w przypadku Armenii.

Geopolitycznie Gruzja jest dla nas ważna, bo umiejętnie przesiada się ze statku rosyjskich wpływów politycznych na statek transatlantycki – czyli zachodni.

Spędziłem tam dwa majowe dni. Tbilisi jest piękne wiosną, choć nie tylko wiosną. Dobrze się czuję w tym kraju, z którego nie mała grupa emigrantów znalazła się w II Rzeczpospolitej. Gruzińscy oficerowie dzielnie służyli w polskim wojsku. Stalinowi, który był Gruzinem (choć niektórzy antysowieccy Gruzini w rozmowach ze mną udowadniali, ze wcale Gruzinem nie był, tylko... Osetyńcem ‒ a więc przedstawicielem nacji, która w sporej mierze zamieszkuje terytorium Gruzji) zdarzyło się kiedyś powiedzieć, że „komunizm pasuje do Polaków, jak siodło do krowy”. Prawdę mówiąc, to samo stwierdzenie pasuje do naszych przyjaciół z Południowego Kaukazu.