Janusz Sanocki, poseł na Sejm VIII kadencji/Archiwum

       Co może być tańszego niż niewolnicza (czy półniewolnicza) praca więźniów? Wydawać by się mogło, że nic. Że to najtańsza metoda uzyskiwania efektu ekonomicznego. Zamknąć gościa w pierdlu, dać mu michę
i niech tyra.

Tak myśleli „wybitni” ekonomiści ubiegłego wieku. Niejaki Józef Stalin trzymał w obozach pracy – w szczytowym momencie swego „planu” – blisko 20 mln więźniów, którzy tyrali na Sołówkach, na Kołymie wydobywali złoto, uran, cięli drzewo za miskę „bałandy”.
Towarzysz Hitler też poszedł w te ślady i parę milionów ludzi zamknął w koncłagrach, na bramach których widniało hasło: „Arbeit macht frei” – „praca czyni wolnym”. Towarzysz Hitler mimo posiadania darmowej siły roboczej milionów więźniów wojnę przegrał – i dobrze mu tak!
Towarzysz Stalin wprawdzie okazał się w tym starciu silniejszy, ale system jaki stworzył odznaczał się wieczną biedą, niedostatkami i w końcu zawalił się przegrywając z paskudnym kapitalizmem, który bynajmniej nie korzystał z niewolniczej pracy, a wręcz przeciwnie. Dawał ludziom wolność działania i okazywało się, że wynikiem tej wolności jest wynalazczość, innowacyjność i stale rosnący dobrobyt.

Dałem te krańcowe przykłady – Stalina i Hitlera – bo właśnie sprawa się rypła i Najwyższa Izba Kontroli skierowała do prokuratury aż 15 doniesień po skontrolowaniu programu zatrudniania więźniów autorstwa wiceministra Patryka Jakiego. Program został przedstawiony przez wiceministra Jakiego w 2016, wprowadzony w życie z sukcesem mierzonym ilością zatrudnionych skazanych. Poprzednio pracowało 36%, teraz ponad połowa.

Jednak ten sukces nie zwiódł prezesa NIK – Mariana Banasia – który zauważył, że pod osłoną szlachetnych celów publiczne pieniądze wyciekają jak woda z dziurawego wiadra. A to zaniżono 10-krotnie cenę najmu hal produkcyjnych, a to za tor przeszkód wybudowany w ramach programu, w Centralnym Ośrodku Służby Więziennej, zapłacono 370 tys., chociaż naprawdę cała ta robota nie była warta 65 tys. zł itd. itp. I tak szef NIK, który jakoś stracił cierpliwość do PiS-u postanowił wyciągnąć konsekwencje i skierował wnioski do prokuratury. Zrobiła się ogromna chryja, bo do tej pory od afer to była opozycja – Platforma i PSL, a tu nagle do grona tych co skubią państwową kasę dołącza Dobra Zmiana.
Z tej kłopotliwej sytuacji politycy PiS próbują wybrnąć zrzucając winę na Banasia, że to jest jego zemsta za to, że PiS chce go odwołać. I że program jest super, bo wskaźnik zatrudnienia więźniów wzrósł dwukrotnie.
I komu tu teraz wierzyć?
Ja tam wierzę Patrykowi Jakiemu. Chciał dobrze, udało mu się zatrudnić więcej więźniów, zatem jego program odniósł sukces. Tak jak wiele rządowych programów.
Ale też – tu zaskoczę Czytelników – wierzę prezesowi NIK i ustaleniom kontroli. Dlaczego wierzę? Bo żyję trochę na tym świecie i wiem jak działają urzędnicy. Nigdy nie pytają o EFEKTYWNOŚĆ wydawanych pieniędzy, nigdy nie liczą się z kosztami – przecież wydają nie swoje pieniądze. Oni tych pieniędzy nie zarobili, a i nie muszą się martwić, że budżetowej forsy zabraknie. Jak zabraknie, to się pożyczy. Właśnie dowiedzieliśmy się, że państwowy dług publiczny na koniec III kw. 2019 r. wzrósł o 16 mld 867,6 mln zł i wynosi 1 bln 1 mld 181,0 mln zł.
No i jeszcze kwestia „znajomych królika”. Jak urzędnik mający do wydania kilkaset milionów złotych ma zaprzyjaźnionego przedsiębiorcę, to nie ustawi tak przetargu, że koleś wygrał? No. ale co zrobi jak nie ma żadnego zaprzyjaźnionego biznesmena? No to się wtedy zaprzyjaźni z jakimś i jakoś tam się dogadają co komu.
Tak, że jak PiS nie poluzuje i dalej będzie ścigał Mariana Banasia, szykanował jego syna – to wkrótce NIK weźmie pod lupę kolejne rządowe programy i posypią się kolejne wnioski do prokuratury. Oj Dobra Zmiano – uważaj! Uważaj, kogo powołujesz na prezesa NIK! Na przyszłość, bo teraz to już pozamiatane.Marianowi Banasiowi też bym radził uważać i nocą nie włóczyć się po Warszawie.

Janusz Sanocki
Poseł na Sejm VIII kadencji


 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here