HUZIA NA MADZIARA CZYLI UE KONTRA WĘGRY

0

Ilustracja do tekstu/Budapeszt/ Internet

Ryszard Czarnecki/Archiwum

Węgry gonią Polskę! Raczej nie, gdy chodzi o PKB na głowę mieszkańca, bo ten mamy większy i akurat naszemu krajowi wzrasta on najbardziej w całej Unii. Chodzi o „zainteresowanie” Unii Europejskiej
i próby stawiania do kąta. Właśnie cztery dni temu w Parlamencie Europejskim w Brukseli odbyła się już z siódma (sic!) debata na temat, jak to określono tym razem: „ Praworządności i praw podstawowych na Węgrzech- rozwój sytuacji od września 2018”. Poprzednie debaty, które w Budapeszcie odbierane są przez przeważającą część Madziarów jako „ antywęgierskie” miały miejsce w roku 2011, 2012, 2013, 2015 (wtedy były aż dwie), ale też w 2017. Tendencja jest wzrostowa, bowiem w poprzedniej kadencji europarlamentu były „tylko” trzy takie debaty, a w obecnej, choć nie jest jeszcze zakończona, już cztery. Dzieje się to w sytuacji, gdy rządząca Węgrami trzy kadencje pod rząd, a czwartą w ogóle partia FIDESZ należąca przecież „ od zawsze” do Europejskiej Partii Ludowej- która tworzy największą grupę polityczną w PE, a także ma największą liczbę premierów- miała swoisty „parasol” ze strony właśnie EPP. Nawet jeśli ostatnio zaczął on przeciekać to dalej jest faktem. To zresztą jest powodem, dla którego Węgrzy nie opuszczą EPP, wbrew wielu komentatorom, także
z Polski wieszczącym naturalny sojusz i wspólną frakcję w Parlamencie Europejskim FIDESZU
i
Prawa i Sprawiedliwości. Dodam, że szefowie rządów należących do EPP spotykają się regularnie,
a partie należące do tej „rodziny politycznej” rządzą lub współrządzą niemal połową państw członkowskich UE. Dokładnie w trzynastu krajach: Niemczech, Austrii, Holandii, Belgii, Irlandii, Danii, Finlandii, Estonii, Węgrzech, Słowacji, Bułgarii, Chorwacji i Cyprze. Na ostatnim „szczycie” obecnych było jedenastu premierów państw Unii.

Węgrzy na grochu i unijny kij bejsbolowy

Charakterystyczne zresztą , że już na sesji europarlamentu w Strasburgu w połowie stycznia, podczas debaty o propozycji Komisji Europejskiej ( reprezentowanej na forum PE przez niemieckiego komisarz Guenthera Oettingera) powiązania budżetu Unii Europejskiej
z „przestrzeganiem praworządności” nie wymieniano w ogóle Polski, ale wymieniano Węgry… Nie miejmy jednak złudzeń, że nie będzie to europejski polityczny kij bejsbolowy
również na nasz kraj, ale w ostatnich tygodniach Bruksela chciałaby widzieć jako klęczących na grochu przede wszystkim Madziarów, a nie Polaków. Czyżby był to efekt zamknięcia w ostatnich miesiącach
„ frontu unijnego” przez Rząd RP?

Nie tak dawno w Strasburgu debatowano i głosowano raport holenderskiej posłanki z frakcji Zielonych Judith Sargentini. Paleta zarzutów wobec Budapesztu była szersza niż wobec Polski. Nam zarzucano próbę upolitycznienia sądownictwa ( choć stosujemy rozwiązania podobne jak np. Niemcy, Francja, Hiszpania czy Holandia), jednakże lista oskarżeń wobec Węgier jest znacznie dłuższa. Chodzi o zmiany w systemie wyborczym, zmiany konstytucji, konflikt interesów
i korupcję, ochronę danych osobowych i prywatności. W sprawozdaniu Holenderki są też wymienione inne „grzechy ciężkie”. Chodzi o rzekome naruszenia nad Dunajem wolności zrzeszania się, wypowiedzi, nauki religii, równouprawnienia płci, praw mniejszości etnicznych        i religijnych. Wreszcie –
last but not least– skrytykowano w nim politykę imigracyjną Budapesztu. Kiedyś mówiło się, że jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi… o pieniądze. We współczesnej Unii , gdy nie wiadomo o co chodzi to chodzi o… imigrantów i uchodźców. Tak było i tym razem względem kraju naszych bratanków. 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here