Janusz Sanocki/Archiwum

 

Sobotnia Konwencja Platformy Obywatelskiej odbyła się pod hasłem: „Kobieta, Polska, Europa”, a jej naczelnym hasłem była obrona kobiet przed rozmaitymi represjami, które rzekomo spotykają je we współczesnej Polsce. A to mają nie awansować zgodnie z wykształceniem, a to podlegać „domowej przemocy”. Wszystkiemu temu zdecydowanie przeciwstawi się Platforma Obywatelska pod przywództwem Grzegorza Schetyny. Żeby jakoś unaocznić determinację Platformy w walce o prawa kobiet, uczestnicy konwencji dostali pilniczki do paznokci z napisem „Prawa kobiet”.

Platforma Obywatelska adresując swój program do kobiet próbuje w ten sposób przejąć sztandarowy postulat współczesnej lewicy, która z obrony tzw. „praw kobiet” uczyniła swoje główne przesłanie do wyborców. Najpierw wszakże owe „prawa kobiet” musiały zostać jakoś zdefiniowane. Jeśli bowiem uważamy, że prawa należą się wszystkim obywatelom, to niby dlaczego wyodrębniać jakieś „prawa kobiet” jako osobną grupę? Jeśli ludziom przysługuje równe traktowanie, to co ma do tego płeć? Jeśli nasza cywilizacja potępia przemoc jako metodę rozwiązywania problemów, to tak samo przemoc wobec kobiet jak i wobec mężczyzn jest przestępstwem.

Przyczyną jest fakt, że lewica współczesna w drugiej połowie XX w. stanęła wobec poważnego problemu. Kiedy w XIX w. rodziły się ruchy socjalistyczne i komunistyczne, wszystkie one odwoływały się do obrony klasy robotniczej jako prześladowanej grupy społecznej, której lewicowi prorocy śpieszyli na ratunek. Klasa robotnicza nie dość, że zgodnie z teorią Marksa miała być nowym mesjaszem ludzkości, to jednocześnie stanowiła uzasadnienie istnienia całego ruchu komunistycznego i socjalistycznego z jego przesłaniem przebudowy społeczeństwa.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here